Bo On udziela ci siły...



Nieść pomoc sierotom... w ich niedoli...
część pierwsza

"czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest nieść pomoc sierotom... w ich niedoli..." (Jakuba 1,27).

Od pięciu lat Słowo Boże i Duch Boży wywierają na mnie ustawiczną presję: Ujmij się o prawa sierot, przywróć nadzieję dzieciom osamotnionym i osieroconym, nadzieję na normalne życie i wzrastanie w rodzinie, bo Ja sam jestem Ojcem i opiekunem dla sierot. To moje obcowanie z Bogiem, podążanie za Jego głosem sprawia, że dla wielu stałem się osobą kontrowersyjną, ale znam siebie i wiem, że gdyby nie ta szczególna Łaska Boża, gdyby nie Jego szczególne zainteresowanie dziećmi osieroconymi, to nigdy bym nie zarejestrował stowarzyszenia Misja Nadziei, a nawet jeżeli, to już dawno bym zwątpił i zrezygnował z jego prowadzenia. Również, bez Łaski Bożej, oboje z żoną, nie podołalibyśmy w wychowaniu naszych przysposobionych dzieci.

Nasze największe osiągnięcie, to nie to że jesteśmy znani, to nie to, że piszą o nas w gazetach, że udzielamy wywiadów dla radia i telewizji. Nie, nie to jest ważne. To są tylko środki do osiągnięcia celu. Ważne jest to, że po trzyletniej działalności Misji Nadziei zlikwidowaliśmy jeden dom dziecka, przyczyniając się bezpośrednio lub pośrednio do zawiązania rodzin zastępczych i do powstania rodzinnych domów zastępczych dla około 60 dzieci.

W Polsce żyje 126 tysięcy osamotnionych dzieci, 50 tysięcy wychowuje się w rodzinach zastępczych, z czego tylko 9% to profesjonalne rodziny zastępcze nie spokrewnione z dzieckiem. Spora część rodzin zastępczych tzw. spokrewnionych to środowiska niewydolne wychowawczo. Należy się spodziewać, że liczba tych dzieci, niechcianych i osamotnionych będzie z roku na rok szybko wzrastać. Pozostałe 76 tysięcy dzieci przebywa w instytucjach opiekuńczych, domach dziecka, ośrodkach szkolno - wychowawczych. Niektóre z nich zostały porzucone i odrzucone, pozostałe zostały zabrane od rodziców, ponieważ zdaniem sądu wychowywały się w niewłaściwych warunkach. Przy czym należy zaznaczyć, że ok. 15% dzieci trafia do poza rodzinnej opieki całkowitej całkiem niepotrzebnie, gdyż problemem rodziców biologicznych nie jest alkoholizm czy innego rodzaju patologia, ale niezaradność i bieda.

Do jednego z podwarszawskich domów dziecka przywieziono dziewczynkę Patrycję, wprost ze szpitala, z listą powodów, dla których została poddana leczeniu: stłuczenie małżowiny usznej, krwiak, obrzęk oka lewego, krwiak policzka lewego, stare i nowe podbiegnięcia krwawe na klatce piersiowej i na kończynach, ropnie skóry, stan po złamaniu żebra i palca, rana wargi sromowej. Dziewczynka była bita, zagłodzona. W uchu znaleziono zasuszonego karalucha, który przegryzł błonę bębenkową a w narządach rodnych robaki.

Pani dyrektorka tego domu dziecka powiedziała, - że z roku na rok przychodzą dzieci z coraz bardziej przerażającymi życiorysami. Dzieci też są bardziej zdemoralizowane, same kradną biją młodsze dzieci, są agresywne i to już przynoszą ze swoich rodzin. Geny jakieś, a może zła, trudna do zdarcia politura?

Dom Dziecka z całą pewnością nie jest dobrym miejscem dla Patrycji i dla jej rodzeństwa. Osamotnienie, brak przebaczenia miłości i nadziei sprawią, że z roku na rok wyniszczy się i zdegeneruje wnętrze dzieci, rozmyje się system wartości, obniży odporność i wrażliwość duchowa, a także psychiczna. Dzieci które nie są kochane, nie potrafią ani kochać, ani przyjąć miłości, nie osiągną dojrzałości emocjonalnej i społecznej.

Tygodnik Polityka pisał, że wśród nas żyją "Gorsze dzieci" - ofiary odrzucenia uczuciowego, przemocy fizycznej, alkoholizmu, biedy, zaniedbań wychowawczych - że są dla społeczeństwa niczym wyrzut sumienia

Pomóc tym najnieszczęśliwszym z nieszczęśliwych istot ziemskich, oto jest cel dla którego powstała i działa Misja Nadziei.

Mamy w Polsce obecnie 6 organizacji zajmujących się problemem sieroctwa społecznego. Myślę, ze Misja Nadziei jest trzecią co do aktywności, wpływów na opinię publiczną i osiągnięć. Ale mogę Was zapewnić, że jest jedyną, która z determinacją, z ogromnym poświęceniem podjęła się walki, (w tym walki duchowej - polegającej na zaangażowaniu w modlitwę o te sprawy, tysięcy osób w Polsce i na świecie) o zmianę polskiego prawa na korzyść dzieci osieroconych i osamotnionych. W Polsce mamy nowa ustawę o pomocy społecznej, zapisaną w Dz. U. nr 19 z dn. 22 marca 2000 r.

Dodano w niej rozdział o rodzinnej opiece zastępczej. Czy wiecie, że przyświeca jej idea likwidacji domów dziecka., że proces legislacyjny został poprzedzony naszym apelem modlitewnym, jaki w listopadzie 1999 r. skierowaliśmy do chrześcijan w Polsce i na świecie. I że zaraz, tydzień po naszym apelu, dwie komisje poselskie skierowały do Sejmu poselski projekt o zmianie ustawy o pomocy społecznej. Projekt, który zawierał prawie wszystkie nasze postulaty, jakie skierowaliśmy w liście otwartym, w sierpniu ubiegłego roku. Następnie projekt tej ustawy błyskawicznie przeszedł całą procedurę legislacyjną i został podpisany przez prezydenta RP. Czy wiecie, że podczas głosowania w Sejmie, tylko jeden Poseł wstrzymał się od głosu? Kto zna klimaty panujące w polskim Parlamencie, przyzna, że taka jednomyślność jest zjawiskiem niespotykanym.

Pewnym stereotypem społecznym w Polsce jest taki, niewłaściwy sposób myślenia, że rodzina zastępcza jest, w porównaniu z domem dziecka, jakimś dziwadłem, fanaberią. Ja jednak chcę przekonywać, że to dom dziecka jest czymś dziwnym, czym nienormalnym i niewłaściwym. I jeżeli są ludzie którzy kręcą sobie palcem kółeczka przy głowie na myśl o rodzinach zastępczych, to z całą pewnością powinni to robić, z myślą o obrońcach domów dziecka. Dziecko w domu dziecka może być tylko przejściowo, pomysł umieszczenia dziecka w instytucji na stałe, często na całe życie, z całą pewnością bierze swój rodowód w samym piekle.

część druga

Czyż może matka zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. (Ks.Izajasza 49:15)

Jest kilka, bardzo istotnych fragmentów w Biblii, stanowiących dla nas, wolontariuszy Misji Nadziei, podstawę polityki społecznej. Po pierwsze ubogim nie dawano nigdy pieniędzy. Izraelici mieli pozostawiać na swoich polach zboże, oliwki, owoce, a biedni, wykonując przy tym pracę, mogli te pozostałości zbierać dla siebie. Samo rozdawnictwo pieniędzy, bez wkładu żadnej pracy, bez nauki ich oszczędzania i rozsądnego inwestowania, jest sporym nieporozumieniem. Po drugie szczególna pomoc społeczna w czasach biblijnych, była skierowana do czterech grup społecznych: duchownych, uchodźców, sierot i wdów.

W księdze Powtórzonego Prawa w 26 rozdziale czytamy (12) Gdy w trzecim roku - roku dziesięciny - zakończysz oddawanie wszystkich dziesięcin ze zbiorów, gdy oddasz je lewicie, obcemu, sierocie i wdowie, aby jedli do syta w twoich murach, (13) powiesz wobec Pana, Boga swego: Wziąłem z domu, co poświęcone, i dałem lewicie, obcemu, sierocie i wdowie, zgodnie ze wszystkimi poleceniami, jakie mi wydałeś; nie przestąpiłem ani nie zapomniałem żadnego z twoich poleceń. Podkreślam, że pomoc społeczna w świetle Bożego Prawa to utrzymanie duchownych, sierot, uchodźców i wdów. Jestem zwolennikiem dziesięciny, ale prawidłowy jej obraz według mnie wygląda tak: to co oddajesz Bogu, na Jego chwałę, powinno być w jakieś części przeznaczone na pomoc społeczną. Myślę, że gdyby wszyscy chrześcijanie w Polsce, bez względu na przynależność kościelną, stosowali się do tej zasady, mniej mielibyśmy wśród nas bezdomnych, porzuconych i osamotnionych dzieci.

Pamiętajmy, że "Misja Nadziei" jest chrześcijańską organizacją pozarządową, jest jednak organizacją ponad wyznaniową i skupia obecnie chrześcijan zarówno z rożnych protestanckich kościołów jak i katolików. Nie jest tajemnicą, że pomagają nam również osoby niewierzące - dobrzy ludzie, serdeczni nasi przyjaciele. Mój dziadek i ojciec wiele wycierpieli z powodu swojego protestanckiego pochodzenia. Dziś cieszę się i dziękuję Bogu, za to że obecnie mamy w Polsce wolność, iż protestanci na równi z katolikami, mogą aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym swojego kraju. Dziś z dumą i z pewną satysfakcją czytam w katolickiej gazecie, w Tygodniku Powszechnym informację o "Misji Nadziei" zakończoną moim podpisem z dopiskiem, że autor jest protestanckim działaczem społecznym.

Mam również nieukrywaną satysfakcję z zapisu w naszym statucie... W § 51 spotkacie następujący zapis - Stowarzyszenie jest organizacją ponad wyznaniową i opiera się o jedność wszystkich świadomie wierzących chrześcijan. Wszelkie działania Stowarzyszenia dla dobra i w interesie dziecka, wynikają z wiary w Jezusa Chrystusa, i z nadziei, że z Jego pomocą, Stowarzyszenie będzie mogło nieść konkretną pomoc dzieciom i rodzinom w duchu ewangelicznej miłości. Uważam, że podstawą ekumenizmu jest troska o człowieka, szczególnie takiego, który bez naszej pomocy nie jest w stanie normalnie żyć. Tak jak sam Jezus, kiedy umierał na krzyżu, miał na myśli każdego człowieka.

My chrześcijanie powinniśmy pamiętać, że On umarł za ubogich, chorych, za samotnych, i że przyszedł do tych którzy się źle mają. To On sam, ciągle uczy nas, wrażliwości na ludzką niedolę.

Misję Nadziei zarejestrowano w 1997 roku. Od tego czasu nasi wolontariusze zdobyli, jako jedni z pierwszych w Polsce takie uprawnienia jak: pedagog rodzinny, trener rodzin zastępczych, jedna osoba kończy holenderski kurs na trenera video home training. Delegacje Misji Nadziei uczestniczyły w kilku prestiżowych konferencjach. W 1998 roku braliśmy udział w sławetnej akcji tygodnika Polityki - "zamknijmy domy dziecka".

Prowadziliśmy też własną akcje informacyjną - Pomóż mi.. weź mnie do siebie.. do domu... W czasopismach świeckich i kościelnych cyklicznie ukazują się nasze artykuły poświęcone problemowi sieroctwa społecznego i propagujące ideę rodzinnej opieki zastępczej. Trzy z nich: "Syndrom spadłego liścia", "O szanowaniu rodzin zastępczych" i "Mieć dom", stały się dobrym źródłem niezbędnych informacji dla pracowników socjalnych, dla dziennikarzy, polityków i dla studentów. Również cyklicznie korespondujemy z biurami poselskimi, biurem rzecznika praw obywatelskich, MPIPS oraz biurem spraw społecznych w Kancelarii Prezydenta RP, chcemy w ten sposób promować system rodzinnej opieki społecznej wśród polityków.

Dużym zainteresowaniem cieszyła się nasza akcja w Internecie -"Zostań internetowym przyjacielem ruchu rodzicielstwa zastępczego" Prowadzimy własny serwis internetowy, który corocznie jest odwiedzany przez blisko 9000 osób. Strona www.misjanadziei.org.pl jest poświęcona idei rodzicielstwa zastępczego w Polsce - w ten sposób opowiadamy się za wyższością rodziny (także zastępczej) nad sierocińcem. Strony zawierają regulacje prawne, statut i cele Stowarzyszenia, aktualności, artykuły związane z sieroctwem, chorobami dzieci, działalnością opiekuńczą różnych instytucji. W 1998 roku w Dąbrowie Górniczej zorganizowaliśmy własną konferencję - Chrześcijanin a problemy społeczne - dziecko ofiarą patologii. W październiku 1999 roku otworzyliśmy Ośrodek Rodzin Zastępczych, a w czerwcu tego roku Ośrodek Wspierania Rodzin w Krakowie.

Dwa miesiące temu rozpoczęliśmy akcję "Szukam domu...", która ma na celu pozyskanie kandydatów na rodziców zastępczych dla osamotnionych dzieci oraz przekazanie polskiemu społeczeństwu obszernej informacji o idei rodzinnej opieki zastępczej - alternatywnej dla domów dziecka.

A w przyszłości? A w przyszłości chcielibyśmy otworzyć pilotażowy projekt zespołu rodzinnych domów zastępczych, uruchomić kolejne samodzielne ośrodki rodzin zastępczych oraz stworzyć bazę wypoczynkową dla rodziców zastępczych i rodzinnych domów zastępczych. Bardzo ważnym programem jest i będzie program pozyskiwania sponsorów indywidualnych lub grupowych, gotowych fundować polisy kapitałowo - posagowe dzieciom z rodzin zastępczych i rodzinnych domów zastępczych. Nasz list intencyjny w tej sprawie został podpisany przez Marka Kotańskiego.

Często pytają mnie, czy aby ja sam nie wychowywałem sie w domu dziecka, nie nigdy nie byłem wychowankiem instytucji. Natomiast, często, jako dziecko, spacerowałem z mamą w pobliżu domu dziecka, mama pokazywała mi dzieci i mowiła o ich nieszcześciu. Ja sam już jestem bilogiczną sierotą, bowiem oboje z rodzicow już nie żyją. I choć zbliżam sie już do czterdziestki, brakuje mi miłych chwil spędzonych z nimi. W 1995 roku splot niebywałych, niezależnych od nas okoliczności, spowodował, ze staliśmy się rodziną zastępczą dla ośmioletniego chłopca. Z niewyjaśnionych powodow chłopiec co jakiś czas ucieka nam z domu, popada w depresje, rezygnuje, i nam się zdarza rezygnacja. To zawsze jest trudne, bolesne... Popełniamy błędy, ale ciągle zaczynamy od nowa...

Nie jestem "oszołomem" i nie robię nic egzotycznego. Jestem człowiekiem uczciwie wierzącym i chciałbym aby każde dziecko miało dom rodzinny. O to się modlę każdego dnia. Dlatego, niech mi będzie wolno napisać, że to dzięki Bogu, trudne chwile szybko mijają, starczyło nam sił aby zarejestrować Misję Nadziei i wziąć jeszcze kolejne dzieci pod opiekę w rodzinę zastępczą. Rodzicielstwo zastępcze jest bardzo trudne, ale przynosi dużo, bardzo dużo satysfakcji i jest spełnieniem naszego człowieczeństwa.

Przed nami realizacja wielu pomysłów, sami ich nie zrealizujemy, dlatego na koniec proszę, bardzo proszę, o moralne, duchowe i finansowe wspieranie Misji Nadziei.

Dom dziecka czy rodzina zastępcza, decyzja należy do Ciebie...

Andrzej Olszewski
ojciec zastępczy
protestancki działacz społeczny
Szklarska Poręba
26 sierpnia 2000 r.

Ośrodek Rodzin Zastępczych przy "Misji Nadziei", ul Łukasińskiego 7, 41-300 Dąbrowa Górnicza, tel. 0606 589 100



A gdy zbudujesz sobie piękne domy i w nich zamieszkasz; gdy obfitować będziesz w srebro i złoto, i gdy wzrosną twe dobra - niech się twe serce nie unosi pychą, nie zapominaj o Panu, Bogu twoim, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. On cię prowadził przez pustynię wielką i straszną, pełną wężów jadowitych i skorpionów, przez ziemię suchą, bez wody, On ci wyprowadził wodę ze skały najtwardszej. On żywił cię na pustyni manną, której nie znali twoi przodkowie, chcąc cię utrapić i wypróbować, aby ci w przyszłości wyświadczyć dobro. Obyś nie powiedział w sercu: To moja siła i moc moich rąk zdobyły mi to bogactwo. Pamiętaj o Panu, Bogu twoim, bo On udziela ci siły do zdobycia bogactwa, aby wypełnić dzisiaj przymierze, jakie poprzysiągł twoim przodkom.

(Księga Powtórzonego Prawa 8: 12 i następne)

Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.

(List do Efezjan 3:20 i 21)




Poprzedni Home Następny