Co na to moje dziecko....?



Co na to moje dziecko....?

Wiele mówimy o dobrym przygotowaniu kandydatów do pełnienia roli rodziców zastępczych o tym, że muszą przejść fachowe szkolenie pomagające w radzeniu sobie z szeregiem pojawiających się problemów. Tworzone są dla nich grupy, w ramach których mogą uzyskać wsparcie. Pojawiają się informacje na temat pracy z dziećmi, którym nie jest łatwo podjąć decyzję związaną z przejściem do rodziny zastępczej. A co na temat pomysłu rodziców myślą ich własne dzieci? Jak przygotowane są do zmian w swojej rodzinie? Najczęściej pojawiającym się argumentem ze strony rodziców jest poszukiwanie rówieśnika do zabawy dla swojego jedynaka lub najmłodszego rodzeństwa. W taki sposób przekonują swoje pociechy do podjęcia wyzwania swojego życia . Dodatkowo pojawia się również motywacja związana z pomocą dzieciom pokrzywdzonym przez los, nie posiadającym własnych rodzin. Jeżeli przeważają takie argumenty, to całe przedsięwzięcie kończy się jednym wielkim fiaskiem i bynajmniej nie dlatego, że to rodzice chcieli być nieuczciwi względem swojego dziecka. W niedługim czasie okazuje się bowiem, że ten potencjalny kompan do zabawy jakoś bardziej woli się bawić z rodzicami, zbyt często okupuje ich kolana i zajmuje myśli. Dodatkowo ciągle słyszą, że wszystkim należy się dzielić, przecież mają w nadmiarze! A nowy członek rodziny z walizki swoich emocji stale wypakowuje nieprzewidywalne zachowania, z którymi wszyscy musza sobie jakoś poradzić, ponieważ jemu trzeba pomóc.

Rodzina zastępcza to najtrudniejsze zadanie dla dzieci kandydatów. One zazwyczaj mimo wszystko stawiane są przed faktem dokonanym - "wiesz... długo zastanawialiśmy się ... i podjęliśmy decyzję.... oczywiście ważne jest, co na ten temat myślisz... Ale oni i tak zrobią po swojemu - i to głównie z powodu braku świadomości całokształtu problematyki rodzinnej opieki zastępczej. Szkolenie daje tylko pewną wiedzę, która zweryfikowana w praktyce daje dopiero świadomość, dojrzałość w pełnieniu ról rodziców zastępczych. Powyższy teks być może w dużym stopniu przejaskrawia problem, do którego chciałabym się ustosunkować jako osoba, która od kilku lat prowadzi zajęcia z dziećmi w ramach przygotowania do przejścia do rodzin zastępczych lub przyjęcia do swoich domów "pokrzywdzone przez los". Mowa o dwóch grupach dzieci, które mają się ze sobą spotkać na gruncie jednej rodziny.

O dzieciach potrzebujących zastępczego środowiska rodzinnego, ich problemach wynikających z zaburzonego procesu rozwoju mówią różne publikacje. Niewiele mówi się jednak o problemach dzieci kandydatów na rodziców zastępczych, których rola w scalaniu rodziny jest ogromna. Nie ma gwarancji, ze się powiedzie , ale dużą miarą sukcesu jest pomoc tej grupie dzieci w zrozumieniu znaczenia zachowań dzieci, którym wszyscy chcą pomóc i radzeniu sobie w sytuacjach pojawiających się problemów i konfliktów. To one najczyściej odgrywają główne role w nowych scenariuszach rodzinnych i dlatego wymagają szczególnej uwagi osób dorosłych, którym zależy na tym, aby rodzina zastępcza osiągnęła sukces, albo raczej pewien stan stabilnej sytuacji rodzinnej, gwarantujący wszystkim członkom poczucie "normalności".

Bożena Religa - pedagog Ośrodka Rodzin Zastępczych " Szansa " w Bytomiu; wychowawca w Domu dziecka nr 3 w Bytomiu, kierownik działu opieki nad dzieckiem i rodziną w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Tarnowskich Górach.

Uwagi w sprawie artykułu proszę kierować na adres:


Poprzedni Home Następny