Dramat rodzin zastępczych
Dramat rodzin zastępczych
Fakt 1
Gdzieś w Polsce. Pięcioosobowa rodzina, posiadając spore mieszkanie decyduje się na przyjęcie i wychowanie w rodzinie zastępczej pięcioro dzieci z domu dziecka. Podpisane na początku 1999 r. umowy o pomocy pieniężnej na kwotę 560 zł/miesięcznie na dziecko zupełnie wystarczały na utrzymanie, leczenie dzieci. W wyniku nowego rozporządzenia MPiPS z lipca 1999 pomoc zredukowano do 130 zł/miesięcznie na dziecko. Rodzina zbankrutowała i w obliczu biedy zagrażającej całej rodzinie, została zmuszona do oddania dzieci do domu dziecka.
Paradoks jest taki, że teraz państwo płaci z naszych podatków ok. 2000 zł/miesięcznie na dziecko.
Fakt 2
Gdzieś w Polsce. Trzyosobowa rodzina postanawia pomóc dzieciom i zawiązuje rodzinę zastępczą, najpierw dla niepełnosprawnego dziecka, a później dla następnej dwójki. Przez rok dzieci, z powodu opieszałości sądu rodzinnego, są na utrzymaniu rodziny, mama zastępcza zwalnia się z pracy, zadłużają się u znajomych. W maju 1999 roku podpisują umowę z PCPR o pomocy w kwocie 560 zł/miesięcznie na dziecko, we wrześniu PCPR zmienia warunki umowy przyznając jedynie po 130 zł/miesięcznie na dziecko. Obecnie rodzina nie opłaca czynszu mieszkaniowego, grozi jej eksmisja, będzie problem z ubraniem i wyposażeniem dzieci do nowego roku szkolnego.
Taka jest cena jaką trzeba było zapłacić za postawę obywatelską, za dobre i czułe serce, za naiwność. Odpowiedzialne za stan rzeczy jest Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej. Ponieważ moja korespondencja z MPiPS pozostaje bez echa postanowiłem opisać dramat rodzin zastępczych w Internecie.
List Andrzeja Olszewskiego opublikowany w Rzeczpospolitej (nr 143 z 20.06.2000 r.)
Profesjonalne rodziny zastępcze, to żadna nowość; istnieją i rozwijają się od 1996 roku. Rozporządzeniem Rady Ministrów z sierpnia ubiegłego roku zostały ograbione z należnych im środków finansowych. Wiele rodzin przez blisko pół roku nie otrzymywało gwarantowanych zasiłków, wiele z nich do dziś klepie biedę, bo pomoc Państwa zredukowano, z 560 do 130 zł miesięcznie na dziecko. Ubiegły rok to jeden wielki dramat rodzin zastępczych, to ośmieszenie i zablokowanie idei rodzicielstwa zastępczego, to zniechęcenie setek rodzin zainteresowanych rodzicielstwem zastępczym.
Wiele mam zastępczych, aby móc wychowywać "domodzieckowe" dzieci zwolniło się z pracy zawodowej; teraz żałują swojej decyzji. Nowelizacja ustawy o pomocy społecznej z lutego tego roku, która tak wiele słusznego miejsca przyznała instytucji rodzin zastępczych, jest zasługą komisji poselskich. Urzędnicy MpiPS nie przykładali się do tej ustawy, a wręcz ja torpedowali i chcieli odwlec w czasie. To co się nie udało w Sejmie, obecnie jest blokowane przez opieszałość w ukazaniu się odpowiednich rozporządzeń. Kolejne obietnice pani wiceminister o ukazaniu się rozporządzeń tym razem w maju, prawdopodobnie nie zostaną spełnione. A rodziny zastępcze, nadal żyją, klepiąc biedę. Przed nami wakacje i dzieci znów pozostaną w domu. W domu coraz gorsze jedzenie, ubranie, zabawki, troska o przyszłość. Czasami myślimy już, że nasze dzieciaki, może w domu dziecka miałyby lepiej...
Kiedy ukaże sie nowe rozporządzenie, kiedy wreszcie trud rodziców zastępczych zostanie doceniony przez Rząd RP?
Odpowiedź Pana Marka Andrzejewskiego w Rzeczpospolitej (nr 147 z 26.06.2000 r.)
Dobrze rozumiem rozgoryczenie rodziców zastępczych obecnymi (przyjętymi w 1999 r.) regulacjami dotyczącymi świadczeń na rzecz powierzonych ich pieczy dzieci. Nie usprawiedliwia to jednak formułowania przez autora listu "Dramat rodzin zastępczych" (Rz 143 20.06.2000 r.) myśli nie mających oparcia w faktach i do tego ewidentnie krzywdzących konkretnych ludzi.
Rodziny profesjonalne, zwane dziś pogotowiami rodzinnymi, istnieją w Polsce od kilku lat, ale przecież do wejścia w życie ustawy o pomocy społecznej z lutego 2000 r. działały wyłącznie na podstawie tych samych przepisów co pozostałe rodziny zastępcze. Dziś mamy więc do czynienia z nową jakością prawną skoro pojawia się szkolenie rodzin zastępczych, profesjonalne ich pozyskiwanie, wynagrodzenie wypłacane z tytułu świadczonych usług wraz z odprowadzeniem przez starostę składek ubezpieczeniowych itp. Skwitowanie zmian prawnych dotyczących tych rodzin sformułowaniem "to żadna nowość" jest niesprawiedliwe i kiepsko służy edukacji do zastępczego rodzicielstwa.
Wbrew słowom autora listu, rozwiązania przyjęte w ustawie z lutego 2000 o pomocy społecznej zostały prawie w całości wypracowane w Departamencie Pomocy Społecznej MPiPS. Projekt ustawy tego właśnie resortu (pierwotnie rządowy)znany mi był wczesną jesienią 1999 r. Stał się on projektem poselskim z przyczyn czysto formalnych. Posłowie nie wnieśli do niego prawie żadnych poprawek. Zasługą parlamentarzystów było natomiast nadanie ogromnego tempa pracom nad projektem (od grudnia 99 do lutego 2000!). Kto znał projekty i zna końcowy efekt ten wie, gdzie wypracowano dobre rozwiązania znowelizowanej ustawy.
Przez kilka miesięcy współpracowałem z MPiPS w przygotowaniu treści rozporządzeń wykonawczych do ustawy; miałem kontakt z kilkoma zaangażowanymi w to dzieło urzędnikami resortu. Zobowiązuje mnie to moralnie do wyrażenia najwyższego zdumienia wobec zawartego w liście stwierdzenia: "Urzędnicy MPiPS nie przykładali się do tej ustawy, a wręcz torpedowali ją i chcieli odwlec w czasie" i - dalej - że umyślnie blokowali wydanie rozporządzeń. Dziwi mnie, że można postawić tak dyskwalifikujące urzędników państwowych oskarżenie nie uzasadniając go ani słowem.
Marek Andrzejewski doktor nauk prawnych, specjalista z zakresu prawa cywilnego, zatrudniony w Centrum Prawa Rodzinnego i Praw Dziecka PAN oraz na Wydziale Studiów Edukacyjnych UAM. Przez dziewięć lat pracował w placówkach opiekuńczo-wychowawczych.
List otwarty do pracowników Ministerstwa Pracy i Pomocy Socjalnej
Szanowni Państwo!
W opinii urzędników MPiPS i stających w ich obronie znanych autorytetów, mój obraz obecnej sytuacji rodzin zastępczych jest błędny i niewłaściwy. Jednym głosem przekonują mnie, iż urzędnikom w MPiPS leży na sercu sytuacja i los rodzin zastępczych. Jednak to nie odczucia moje, to czy wydaje mi się lub nie, lecz fakty przemawiają za tym, ze co najmniej od lipca 1999 roku, los rodzin zastępczych, niespokrewnionych z dzieckiem, jest dla rządzących, co najmniej obojętny. Kiedy w Sejmie trwała debata nad czasem wejścia w życie znowelizowanej ustawy o pomocy społecznej, pani Staręga - Piasek przekonywała Wysoką Izbę, aby posłowie tak głosowali, by ustawa na mocy dziewiątej poprawki, mogła obowiązywać od stycznia 2001.
Przypominam dwie wówczas tak istotne wypowiedzi. Z dnia 7 stycznia 2000 r. Pan poseł Tadeusz Cymański zapytał: Co oznacza dla dzieci przyjęcie tej poprawki? Mówiąc wprost, gdzie dzieci trafią, jeżeli poprawka zostanie przyjęta, a gdzie trafią te najbardziej nieszczęśliwe dzieci, jeżeli poprawkę odrzucimy?. Pan poseł Antoni Szymański dodał: Na czym polega problem? Odsuwamy, przyjmując tę poprawkę, spełnienie bardzo ważnego postulatu środowisk, które tworzą rodziny zastępcze, do roku przyszłego. Oznacza to praktycznie, że te formy będą się w bardzo nikłym stopniu rozwijały. A zatem te dzieci, które w tym roku będą pozbawione opieki rodziców naturalnych, będą w moim przekonaniu kierowane nie do rodzin zastępczych, lecz do placówek opiekuńczych. Sejm głosami 262 posłów poprawkę odrzucił. Ale i tak to głosowanie nie miało większego znaczenia skoro obecnie zostało zignorowane właśnie przez urzędników MPiPS. Jest całkiem prawdopodobne, iż rozporządzenia ożywiające ustawę ukażą się dopiero pod koniec roku. Faktem jest też i to, że dobre projekty aktów wykonawczych były już znane na konferencji "Naszego Domu" w Waplewie, a więc już w marcu tego roku.
Pani Staręga - Piasek na kwietniowej konferencji prasowej podała czas publikacji rozporządzeń na połowę maja. Jednak wszystko wskazuje na to, iż to co powiedziała w Sejmie spełni, i wbrew woli Posłów rozporządzenia ukażą się tak, by weszły w życie w 2001 roku. Oznacza to, po pierwsze zablokowanie ruchu rodzicielstwa zastępczego, przedłużenie frustracji, uzasadnionego rozgoryczenia i nędzy skazanych na nią w 1999 roku rodzin zastępczych, a więc ludzi, którzy wzięli osobiście na siebie ciężar reformy systemu opiekuńczego i stali się pionierami ruchu rodzicielstwa zastępczego w Polsce. Po drugie, zwłoka w czasie, wydaje się, że dokonywana przez MPiPS z premedytacją, skazuje setki osamotnionych dzieci na pobyt w domach dziecka. Każdy miesiąc zwlekania z wydaniem rozporządzeń i manipulowanie opinią publiczną, oddala nadzieje na poprawę losu osamotnionych dzieci i umieszczenie ich w rodzinach zastępczych. Czy to wszystko znaczy, ze jesteście Państwo za rodzinami zastępczymi? A być może reprezentujecie interesy silnego lobbingu zwolenników domów dziecka i instytucjonalnych form opieki?
Dziwi mnie to , że pojawiły się osoby, znane autorytety, które stanęły po stronie urzędników państwowych, a nie po stronie rodzin zastępczych. Dobre rozumienie rozgoryczenia rodziców zastępczych to za mało, aby pomóc w codziennym borykaniem się z prawnym bałaganem, nędzą i biedą, w codziennym zmaganiu się z lekceważeniem i obojętnością środowiska. Trudno bowiem słowami przyodziać lub nakarmić dzieci.
Otrzymałem listy żądające ode mnie przeprosin względem urzędników MPiPS. Jeżeli mamy mówić o przeprosinach i satysfakcji, to raczej, a nawet na pewno, należą się one rodzinom zastępczym, tak sponiewieranym przez obecną sytuacje. Długo myślałem nad propozycją pani dyrektor jednego z Departamentów w MPiPS, by staś się skrzynką kontaktową dla rodziców zastępczych. Ale, po co? Przecież takie listy docierają do MPiPS, przecież dzwonią do Was ludzie, również pracownicy PCPR-ów. Listy takie zbierały dwie panie posłanki. Te materiały i sygnały, również jako interpelacje poselskie docierały do MPiPS i choćby tony listów dotarły do MPiPS, to i tak nie zmieni tego, co już, z góry zostało postanowione - zrobić wszystko, aby odwlec w czasie wydanie aktów wykonawczych, a tym samym uczynić ustawę martwą. Przecież jest całkiem możliwe, aby rozporządzenia w ogóle się nie ukazały, czy cos się wtedy stanie, czy ktoś będzie za to odpowiedzialny, czy znajdą się wówczas znane autorytety, doktorzy prawa, by bronić interesów rodzin zastępczych i powierzonych pod ich pieczę dzieci. Jeżeli komuś wydaje się, że jestem przewrażliwiony, temu proponuję lekturę świetnego tekstu "Między ideałem a rzeczywistością" pani Grażyny Rostek-Stypy zamieszczonego w lipcowym wydaniu Prawa i Życia.
Niech mi będzie wolno na koniec zacytować fragment z dziesiątego rozdziału księgi Izajasza. "Biada prawodawcom ustaw bezbożnych i tym, którzy ustanowili przepisy krzywdzące, aby słabych odepchnąć od sprawiedliwości i wyzuć z prawa biednych mego ludu; by wdowy uczynić swoim łupem i by móc ograbiać sieroty". Ten fragment odnoszę do naszego kraju, i do rządzącej AWS, pod której rządami mijający rok sprawił, iż w wyniku oszczędności budżetowych los osieroconych i osamotnionych dzieci stał się bardzo niepewny, wręcz tragiczny. Uważam, ze nasz naród, szczycący się ze swoich chrześcijańskich korzeni nie może liczyć na stabilizację, na wzrost gospodarczy, na duchowe przebudzenie i moralną odnowę, gdyż w świetle Biblii błogosławieństwo Boga dla ludzi jest uzależnione od tego w jaki sposób traktowani są żyjący wśród nich, ludzie cierpiący, ubodzy, sieroty i wdowy.
lipiec 2000
Andrzej Olszewski
Dwie niezależne opinnie
Zdecydowany wzrost zainteresowania rodzinami zastępczymi niespokrewnionymi odnotowano w roku 1997, kiedy liczne informacje w mediach oraz publiczna dyskusja pt. "Zamknijmy domy dziecka" rozpowszechniły ideę powstawania rodzin zastępczych kontraktowych. Z chwilą zmiany rozporządzenia w sprawie rodzin zastępczych zainteresowanie tą formą opieki znikło. Zgłaszający się kandydaci, nawet zakwalifikowani. rezygnują z pełnienia funkcji rodzin zastępczych... Zmiany w rozporządzeniu w sprawie rodzin zastępczych dotyczące pomocy finansowej stanowią poważną barierę w rozwoju rodzin zastępczych niespokrewnionych. Przyjecie dziecka automatycznie dotychczasową sytuację materialną rodziny pogarsza, ponieważ w chwili jego przyjęcia jedno z rodziców - najczęściej matka - ma ograniczone możliwosci zarobkowania.
"Funkcjonowanie rodzin zastępczych niespokrewnionych"
Wydaje się zatem, że wprowadzona w zakresie opieki nad dzieckiem sierocym reforma w istocie nie poprawiła stanu tej opieki. Preferowanie w polityce opiekuńczej zastępczych form opieki rodzinnej w rzeczywistości nie znalazło należytego odzwierciedlenia. Wprowadzone nowe przepisy dotyczące finansowania opieki w rodzinach zastępczych w znacznej mierze pogorszyły sytuację materialną tych rodzin. Brak systemu pozyskiwania rodzin i zmniejszony udział państwa w pokrywaniu części kosztów utrzymaniu dziecka nie sprzyja popularyzacji w społeczeństwie tej formy opieki. Skutki działania reformy mogą zatem w krótkim czasie okazać się odwrotne od oczekiwanych.
"O reformie rodzin zastępczych krytycznie"
Ciąg dalszy nastąpi...
Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie rodzin zastępczych
Czekamy na Wasze opinie i komentarze.
Pozostaly zranione na całe życie dzieci i rodzice zastępczy.
Ale to już nikogo nie obchodzi....
do parlamentarzystów zainteresowanych dramatycznym losem
rodzin zastępczych.
ojciec zastępczy
Prezes
Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom "Misja Nadziei"
Elżbieta Gancarz
Ośrodek Adopcyjno - Opiekuńczy w Rzeszowie
Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze
4/2000
dr Sylwia Badora
Ryszard Gołębiowski
Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze
5/2000
Interpelacja poselska pani Poseł Joanny Fabisiak
Interpelacja poselska pani Poseł Jolanty Banach
list otwarty w sprawie rozporządzenia Prezesa RM z lipca 1999 r.