Dziewczynka z plakatu

Tak sobie myślę...

Z plakatu spoglądają na mnie oczy ciemnowłosej dziewczynki. Rączkami podparła buzię, a cała jej postawa wyraża bierne oczekiwanie na cos co nie nadchodzi. Zamierzone przez autora szare tło, na dalszym planie niewyraźne sylwetki szczęśliwej rodziny, u góry napis - szukam domu.

Głowę zaprzątniętą mam codziennymi sprawami - na jutro rano artykuł, a tu nie zapłacona rata za mieszkanie, a w domu tyle jeszcze do zrobienia... W domu! Dziewczynka z plakatu spogląda na mnie z nadzieją, skłaniając do refleksji. Gdzie on właściwie jest - ten dom, bo przecież każdy w głębi serca do niego tęskni? A przecież to tylko cztery ściany i podłoga, choćby w luksusowej willi z basenem, nie kominek z antycznym gzymsem, ale ciepło, którym dzielimy się z bliskimi, poczucie bezpieczeństwa i oparcie w trudnych chwilach naszego życia, które pozwalają przetrwać i pokonać przeciwności losu.

Zapominam na moment o swoich kłopotach czytam: piąta edycja akcji "Szukam Domu", możesz wesprzeć akcję..., tu podany kontakt do Stowarzyszenia i działającego przy nim Ośrodka Rodzin Zastępczych. Opłaty poczekają jeszcze jeden dzień, obiad nie musi być z deserem, dziewczynka z plakatu nie daje mi spokoju. Jak mogę jej pomóc? Biegnę do źródła i już wiem - piórem. Autor, który tak mistrzowsko oddał nastrój i przesłanie tych, którym los dziecka nie jest obojętny, świetnie wyraził intencje animatorów akcji, zapoczątkowanej na terenie Podbeskidzia, Małopolski i Śląska. Zataczając coraz większe kręgi, trafiła ona do naszego miasta, by poruszyć opinię publiczną, uwrażliwić ja na los dziecka osieroconego, przybliżyć idee rodzinnej opieki zastępczej.

Każdy musi mieć dom, także dziewczynka z plakatu. Być może wychowanka któregoś z licznych domów dziecka, być może była bita, niekochana i kolejny raz odrzucana przez rodziny zastępcze. Zapewne cierpi z tego powodu na, tak powszechną w placówkach, chorobę sierocą, bo tez nie każdy może byś rodzicem zastępczym! Do tego trzeba dojrzeć i mieć pełnię świadomości nakładanych na siebie obowiązków, poczucie odpowiedzialności i nieodwracalności raz podjętej decyzji. To właśnie chcą uświadomić kandydatom na przyszłych rodziców twórcy tej wspaniałej akcji. A zapotrzebowanie na prawdziwych rodziców jest wielkie i trudno się temu dziwić. Próbuję sobie wyobrazić, ile jeszcze takich dziewczynek szuka domu, ilu chłopców potrzebuje serdecznej, ale stanowczej ręki ojca i czułej opieki matki, choćby nie była ona matka biologiczną?

Myślę sobie... warto zjednoczyć wysiłki, aby stworzyć każdemu z nich bezpieczną przystań. A nagroda? Serdeczny uścisk i magiczne słowa... mamo, tato, kocham was! Czy to mało...?

Honorata
Przegląd Lubelski



Kontakt z biurem koordynatora kampanii

0 606 589 100

Poprzedni Home Następny