Nowy zawód: rodzic ?
Czekamy na Wasze opinie i komentarze.
Poniższy artykuł, o takim, dość dziwnym tytule, ukazał się niedawno w Gazecie Wyborczej. Dla wielu osób jest on mocno kontrowersyjny.
- Po pierwsze istnienie profesjonalnych rodzin zastępczych, to żadna nowość, ktoś zapomniał, że takowe istnieją i rozwijają się od 1996 roku.
- Po drugie, te właśnie, już istniejące profesjonalne rodziny zastępcze, rozporządzeniem Rady Ministrów z sierpnia ubiegłego roku (powstałego z inspiracji i przy współudziale pani wiceminister) zostały ograbione z należnych im środków finansowych. Przypomnijmy, że w wyniku tej decyzji, wiele rodzin zastępczych przez blisko pół roku nie otrzymywało, gwarantowanych zasiłków, wielu z nich do dziś klepie biedę, bo pomoc Państwa zredukowano, (działaniami kierowanego przez panią Joannę Staręgę-Piasek resortu, z 560 zł do 130 zł mc /na dziecko). Cały ubiegły rok to jeden wielki dramat rodzin zastępczych, to ośmieszenie i zablokowanie idei rodzicielstwa zastępczego, to zniechęcenie setek rodzin zainteresowanych rodzicielstwem zastępczym. Wiele mam zastępczych, aby móc wychowywać domodzieckowe dzieci zwolniło się z pracy zawodowej, teraz żałują swojej decyzji. Pisały do nas rodziny zastępcze którym brakło zimą na opał, na ciepłe ubrania dla dzieci, są takie sytuacje, że rodziny nie opłacają od kilku miesięcy czynszu za mieszkanie.W takiej sytuacji udzielanie informacji o wysokich zarobkach profesjonalnych rodzin zastępczych, jest w naszym odczuciu, jakąś manipulacją i żałosnym żartem.
- Po trzecie próba zmniejszenia bezrobocia w Polsce przy pomocy rodzin zastępczych jest moralnie naganna. Idea rodzinnej opieki zastępczej jest bardzo piękna i słuszna. Sprowadzenie jej do rangi zawodu, dostawania pieniędzy, robienie z niej antidotum na rosnące bezrobocie, chyba jest jakimś nieporozumieniem.
- Po czwarte, nie podoba mi się ton wypowiedzi, kierowanych pod adresem rodzin zastepczych tzw. spokrewnionych. Wiem, że wiele z nich to środowiska patologiczne, ale również wiem, że wiele dziadków, cioć i wujków, to bardzo porządni i poczciwi ludzie, wiem też że są jedyną, pod wieloma względami, możliwą dla dziecka, bardzo dobrą rodziną zastępczą. Jak wiele bym dał, gdyby wszystkie nasze dzieci, mogły, mieć to szczęście, by móc się wychowywać u swojej babci, dziadka, cioci, siostry... Oczywiście przy rozsądnym wsparciu odpowiednich pracowników socjalnych.
Na koniec trzeba przypomnieć, że nowelizacja ustawy o pomocy społecznej z lutego tego roku, gdzie tak wiele słusznego miejsca przyznano instytucji rodzin zastępczych, jest zasługą komisji poselskich. Z naszych obserwacji i informacji wynika, że urzędnicy MPiPS, nie przykładali się do tej ustawy, a wręcz chcieli ją odwlec w czasie. To co się nie udało w Sejmie, obecnie jest blokowane przez opieszałość w ukazaniu się odpowiednich rozporządzeń. A rodziny zastępcze, właśnie te profesjonalne nadal żyją, klepiąc biedę. Przed nami wakacje i dzieci znów pozostaną w domu. Czasami myślimy już, że nasze dzieciaki, może w domu dziecka miałyby lepiej...
Szkoda, że dziennikarz Gazety Wyborczej, nie zorientował się, co tak naprawdę dzieje się obecnie z rodzinami zastępczymi. Czekamy na Wasze opinie i komentarze.
Andrzej Olszewski
Nowy zawód: rodzic
Pojawia się nowy, niele płatny zawód: rodzic profesjonalny. Wczoraj wiceminister pracy Joanna Staręga-Piasek zapowiedziała tworzenie profesjonalnych rodzin zastępczych.
Na zwołanej w Warszawie konferencji prasowej Staręga-Piasek poinformowała, że w maju będą gotowe rozporządzenia wykonawcze do podpisanej kilka dni temu przez prezydenta nowelizacji ustawy o pomocy społecznej. Najważniejsza nowość to profesjonalne rodziny zastępcze.
Tacy rodzice będą specjalnie przygotowani do przyjęcia dziecka na kilka miesięcy (tzw. pogotowie zastępcze) lub na dłużej. Liczymy, że bezrobocie wśród psychologów, pedagogów będzie sprzyjać powstawaniu takich rodzin powiedziała wiceminister.
Dziś istnieje w Polsce 41 tys. rodzin zastępczych, ale niemal wszystkie to rodziny spokrewnione ciotki, babcie opiekujące się dzieckiem. Reformatorzy systemu opieki tego typu nie popierają, mówiąc, że to jest to samo patologiczne środowisko, a pieniądze, które państwo daje na utrzymanie dziecka (do około 500 zł miesięcznie), często idą na wódkę. Zaledwie 2 tys. to rodziny niespokrewnione, one również dostają pieniądze na utrzymanie dziecka.
Jak będzie w zawodowych rodzinach zastępczych? Dostaną tę sumę na każde przyjęte dziecko (powinno ich być 3-4 w rodzinie). Oprócz tego jedno z rodziców nie będzie pracować, tylko otrzyma od państwa wynagrodzenie do 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia (czyli nawet do 3 tys. zł brutto). O wysokości tej pensji decydować będą starostowie (bo pomoc społeczna podlega powiatom).
Staręga-Piasek przewiduje, że w ciągu kilku lat liczba dzieci w domach dziecka (obecnie ok. 17 tys. dzieci przebywa w 350 domach dziecka) zmniejszy się o jedną trzecią. Powiaty dokonają rachunku, czy wolą utrzymywać domy dziecka, czy wspierać rodziny zastępcze mówiła wiceminister.
Na razie resort przeszkoli kilkadziesiąt rodzin, mają rozpocząć działalność jeszcze w tym roku. Chętni mogą zgłaszać się do ośrodków adopcyjnych oraz Powiatowych Centrów Pomocy Rodzinie. Rodzinę zastępczą mogą prowadzić też osoby samotne.
Ten system sprawdził się w innych krajach. Chodzi o to, by to nie dziecko czekało w domu dziecka na miejsce w rodzinie, ale by rodzina czekała . na potrzebujące pomocy dziecko tłumaczyła Staręga - Piasek.
WEST
Czekamy na Wasze opinie i komentarze.