Miejsce Boga w wychowaniu przyjętych dzieci



Małgorzata Woźniak

Miejsce Boga w wychowaniu przyjętych dzieci

1. Wprowadzenie - sieroty jako przedmiot Bożego zainteresowania.

Do momentu kiedy nie zaczęłam interesować się losem sierot w swoim życiu, nie miałam właściwie pojęcia o tym jak bardzo Bóg jest jest tą sprawą zainteresowany i przejęty. Począwszy już od Starego Testamentu, Bóg przykazywał Izraelitom, aby nie "przejadali" wszystkich swoich plonów, ale w czasie żniw specjalnie zostawiali na polu część zbiorów, właśnie dla tych bezbronnych. W Psalmie 68 Bóg nazywa siebie? "Ojcem sierot", a w Ew. Mateusza 18;5 Pan Jezus mówi o sierotach: "A kto przyjmie jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje". W Ks. Joba 31: 17-18, o którym wiemy, że był bardzo prawym i bogobojnym człowiekiem mamy zaprezentowany wzór rodzicielstwa zastępczego: "Jeżeli sam jadałem swoją kromkę i nie jadała z niej sierota, którą od mojej młodości wychowywałem jak ojciec i prowadziłem od łona matki." I wreszcie definicja prawdziwej pobożności zamieszczona w Liście św. Jakuba: "Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie niesplamionym przez świat".

Jeśli Bóg tak wiele miejsca w swoim słowie poświęca sierotom, Jego rola w wychowywaniu dzieci przyjętych do rodziny musi być nie do przecenienia.

2. Miłość w działaniu jako koncepcja Bożej nie emocjonalnej miłości

Jeśli naczelną motywacją rodziców zastępczych jest dobro znajdującego się w wielkiej duchowej i emocjonalnej potrzebie dziecka, jeśli działanie ich wyraża się w miłości i przejęciu całkowitej odpowiedzialności za małego, zdanego na nich człowieka, to mogę być tutaj kontrowersyjna, ale śmiem twierdzić, że może to być tylko: zainspirowane przez Boga i Jego miłość. Przy wcześniejszym założeniu, że miejsce Boga w wychowaniu dziecka przyjętego do rodziny jest centralne, musimy również założyć, że także w naszym życiu odgrywa On kluczową rolę.

Jeśli nauczyć mamy dziecko miłości, nawiązywania więzi czy cokolwiek pozytywnego mu zaszczepić, jeżeli chcemy wejść w rolę duchowych przewodników dziecka, sami musimy wartości te posiadać. Nie można bowiem obdarzyć kogoś czymś, czego się samemu nie posiada. Zastanawiałam się kiedyś nad tym, że aby zdobyć jakikolwiek zawód kształcimy się niejednokrotnie latami, natomiast matką, ojcem, żoną, mężem stajemy się niejako automatycznie. Wchodzimy w te role z dnia na dzień, z całym bagażem doświadczeń z przeszłości, różnych (nie zawsze idealnych wzorców), których matrycą był dom rodzinny. Skąd mamy brać tę mądrość i wiedzę? Jak mamy nauczyć się miłości? Jak poradzić sobie z poczuciem bezsilności zastępczych rodziców w konfrontacji z mitem o powinności kochania przyjętego dziecka na wzór dziecka naturalnego? Nie jest to wcale proste i nieczęsto sytuacja przybiera taki obrót, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę obciążenia dzieci z tytułu urazów, samotności i odrzucenia. I tu również odwołać się możemy do koncepcji Bożej miłości, która nie koncentruje się na jej emocjonalnym pojmowaniu i wymiarze, ale jest decyzją, zobowiązaniem na dobre i na złe, wyraża się w działaniu na rzecz dobra drugiego człowieka, w zaspakajaniu jego potrzeb. Całą listę cech tej Bożej, nie emocjonalnej miłości, znaleźć możemy w 13. rozdziale I Listu do Koryntian:

"Miłość jest cierpliwa, ,
miłość jest dobrotliwa,
nie zazdrości,
miłość nie jest chełpliwa,
nie nadyma się,
nie postępuje nieprzystojnie,
nie szuka swego,
nie unosi się,
nie myśli nic złego,
nie raduje siy z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy;
wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy,
wszystkiego się spodziewa,
wszystko znosi.
Miłość nigdy nie ustaje."

"Mówiąc językiem teologów, to my wszyscy, poprzez wydarzenia w raju i przez grzech, zrodziliśmy się w patologicznym środowisku. Przed spotkaniem z Bogiem w większym lub mniejszym stopniu dziedziczyliśmy złe skłonności i nabywaliśmy złych, grzesznych nawyków. Spotkanie z pełnym miłości,nowym Ojcem, możliwość zamieszkania w nowym domu jest czymś niezwykle ważnym. Jakże wielką wolnością jest możliwość dostąpienia przebaczenia, samemu móc wybaczyć i żyć życiem pełnym nadziei i miłości. Dlatego w naszej pracy z dziećmi przyjętymi do rodziny musimy kierować się elementami pedagogiki chrześcijańskiej opartej na przebaczeniu, miłości, wierze i nadziei."

Kolejną dziedziną, w której nijednokrotnie zdani jesteśmy na nadprzyrodzone działanie Boga w życiu przyjętego dziecka, jest jego przeszłość napiętnowana odrzuceniem i traumatycznymi wydarzeniami. Podchodząc filozoficznie do słowa "odrzucenie" musimy poznać jego przeciwieństwo, jako że minus jest przeciwieństwem plusa. Odrzucenie jest więc nieobecnością Bożego charakteru w życiu człowieka, podczas gdy Boża miłość oznacza bezwarunkową akceptację: "przyjmuję cię takim, jakim jesteś i przebaczam ci to, co zrobiłeś. Może nie wszystko mi się u ciebie podoba, ale ciebie kocham."

Niejednokrotnie, mimo czynienia wszelkich prób z naszej strony (poprzez nawiązywanie kontaktu z pracownikami placówek, w których przebywało dziecko, z rodziną dziecka nie jeststeśmy w stanie odtworzyć jego koszmarnej przeszłości. I tu wszechwiedzący Bóg znający przeszłość dziecka i przeszłość każdego człowieka, może nam to objawić w swój suwerenny, nadprzyrodzony sposób. Może też uleczyć te zranienia, które po ludzku są nie do przepracowania i zmienić ich nie sposób. W Ewangelii Marka czytamy: 10:27 "U ludzi to rzecz niemożliwa, ale nie u Boga: albowiem u Boga wszystko jest możliwe."

On każdego z nas zna lepiej, niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić. Jest przecież naszym Stwórcą. W Psalmie 139: 1-4. czytamy:

" Panie, zbadałeś mnie i znasz.
Ty wiesz, kiedy siedzę i kiedy wstaję,
Rozumiesz myśl moją z daleka.
Ty wyznaczasz mi drogę i spoczynek, '
Wiesz dobrz o wszystkich ścieżkach moich.
Jeszcze bowiem nie ma słowa na języku moim,
A Ty, Panie, już znasz je cale. "

I wreszcie gwarancja Bożej miłości, na której polegać można niejednokrotnie bardziej niż na miłości ziemskich rodziców zawarta w Psalmie 27:10.

"Choćby ojciec i matka mnie opuścili, Pan jednak mnie przygarnie." oraz w Księdze Izajasza: "Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak ja ciebie nie zapomnę." Iz. 49:15

3.Uzdrawiające i uwalniające działanie prawdy w życiu przyjętego do rodziny dziecka.

Kolejnym elementem podstaw rodzicielstwa zastępczego w ramach naszego Stowarzyszenia jest prawda w naszym życiu - zarówno w słowach,jak i w naszym działaniu. Znamy pojęcie "prawdy" w potocznym znaczeniu tego słowa, a jaka jest biblijna definicja "prawdy" ? Jezus mówi o sobie: "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem..", a w innym fragmence; Słowa Bożego czytamy: "I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi". Działanie prawdy, choć niejednokrotnie bolesne, jest uzdrawiające i uwalniające w życiu naszym i w życiu przyjętego do rodziny dziecka. Ta prawda w praktycznym życiu zobowiązuje nas również do szanowania więzi uczuciowych dzieci (one są bardzo prawdziwe) z ich naturalnymi środowiskami,a także prawo do prawdy o swoim pochodzeniu.

4.Uwarunkowania i sposoby przekazywania wartości duchowych osamotnionemu dziecku.

a. sytuacje sprzyjające nawiązaniu pozytywnej więzi z dzieckiem.
b. specyficzne funkcjonowanie pamięci dziecka.

Jak przekazać praktycznie duchowe wartości dziecku ? Jak pomóc mu przyjąć miłość naszą i bezwarunkową miłość Boga Ojca, gdy w przeszłości to ojciec był sprawcą wszelkiego zła w rodzinie? Podstawą wejścia w rolę autorytetu duchowego jest dobra relacja z dzieckiem. Większość dzieci przyjętych do rodziny wykazuje, wrodzony opór w stosunku do naturalnych sposobów okazywania czułości i miłości. Unikają kontaktu wzrokowego, nie chcą być dotykane, nie dbają o ukierunkowaną uwagę. Może się to przejawiać w różnym stopniu, ale musimy wiedzieć, że nawet najbardziej oporne dziecko potrzebuje miłości. Problem w tym, że nie potrafi jej przyjąć. To my rodzice musimy je tego nauczyć. Musimy wiedzieć, że istnieje pięć sytuacji, w których dziecko tzw. oporne jest w stanie przyjmować miłość. W sytuacjach tych mechanizmy obronne dziecka są osłabione i jest ono w stanie nawiązać na tyle bliski kontakt emocjonalny, by zacząć przyjmować okazywaną sobie miłość. Oczywiście każde dziecko zachowuje się inaczej w danej chwili, a oprócz tegu dziecko może być bardziej otwarte na uczucia w jednej sytuacji, a mniej w innej. Warto, by rodzice wiedzieli, kiedy ich dziecko jest najbardziej otwarte na miłość i czułość.

Pierwszą sytuacją zwiększonego otwarcia jest taka, w której coś dziecko bardzo rozśmieszy. Np. może ono zobaczyć jakąś śmieszną scenę w telewizji. Rodzice, komentując tę śmieszną rzecz, mają okazję nawiązać z dzieckiem kontakt wzrokowy i kontakt fizyczny oraz okazać mu ukierunkowaną uwagę. Muszą to zwykle robić błyskawicznie, ponieważ mechanizmy obronne prawdziwie opornego dziecka słabną tylko na chwilę. Musimy "wpaść i wypaść", gdyż inaczej dziecko może w przyszłości bronić się przed podobną taktyką,

Druga sytuacja zwiększonej chłonności ma miejsce wówczas, gdy jakieś osiągnięcie dało dziecku powód do dumy. Nie może to być byle co. Osiagnięcie to musi dać dziecku naprawdę dużą satysfakcję. W takich chwilach rodzice chwaląc dziecko mogą nawiązać z nim kontakt wzrokowy, kontakt fizyczny i - jeśli to będzie w danym momencie właściwe - okazać mu ukierunkowaną uwagę. I znowu należy uważać, by nie przedobrzyć, zwłaszcza przez przeciąganie sprawy.

Trzecią sytuacją tego typu jest okres złego samopoczucia fizycznego. Czasami choroba czy ból mogą powiększyć zdolność dziecka do akceptowania czułości, a w innych momentach jego opór może wzrosnąc. Rodzice, jeśli to możliwe, powinni czuwać, by nie przegapić żadnej sytuacji ułatwiającej okazanie dziecku miłości w chorobie czy bólu. Dziecko nigdy tych chwil nie zapomni.

Czwartym typem sytuacji wzmożonej wrażliwości jest sytuacja, gdy dziecko jest zranione emocjonalnie. Zdarza się to często w trakcie konfliktu z rówieśnikami, podczas którego dziecko boleśnie się na nich zawiodło. W takich momentach bólu emocjonalnego niejedno oporne dziecko otwiera się na naszą miłość.

Piąty typ sytuacji zwiększonej wrażliwości w dużej mierze zależy od wcześniejszych doświadczeń konkretnego dziecka. Np. dziecko mogło mieć wiele ciekawych przyjemnych wrażeń podczas długich spacerów z rodzicami. Dziecko takie będzie najprawdopodobniej o wiele bardziej otwarte na rodzicielską miłość w czasie tych spacerów. Inne dziecko może mieć miłe doznania przed snem, kiedy rodzice czytają mu, modlą się i rozmawiają z nim. A co z konkretną duchową pomocą dziecku ?

Dzisiejsze nastolatki skarżą się bardzo często na to, że rodzice nie potrafią przekazać im etycznych i moralnych wzorców życia. Tę tęsknotę młodzież różnie wyraża. Pewien chłopiec powiedział, że brak mu poczucia sensu życia. Pewna dziewczyna chce "wzorów, które mogłaby naśladować". Inni chcą "ukierunkowania", "czegoś, czego można by się trzymać" albo "czegoś, co ukazałoby mi jak żyć". Te krzyki rozpaczy nie pochodzą od kilku nieszczęśliwych, rozczarowanych nastolatków. Większość dzieci w okresie dojrzewania odczuwa i wyraża te tęsknoty. Są niesamowicie zagubione w życiu. Bardzo rzadkim zjawiskiem jest młody człowiek, który ma usystematyzowane poglądy na sens życia i jego cel; który nie jest skłócony z sobą samym i ze swoim światem; i który ma jasny i sprecyzowany pogląd na życie w tym pogmatwanym, niestabilnym, budzącym strach świecie współczesnym. Dziecko oczekuje wskazówek z tego zakresu problematyki przede wszystkim od swoich rodziców. To, czy je od nich otrzyma, zależy od dwóch warunków.

Pierwszym jest konieczność, by rodzice sami znali odpowiedź na dręczące dziecko pytania. Drugim jest konieczność utożsamienia się dziecka ze swoimi rodzicami w takim stopniu, by mogło przyjąć i zaakceptować cenione przez nich wartości. Dziecko, które nie czuje się kochane, akceptowane, będzie miało z tym trudności.

5. Praktyczne wejście w rolę duchowego przewodnika dziecka.

Jak już wcześniej wspomniałam, pierwszym warunkiem możliwości ukazania dziecku sensu istnienia jest posiadanie przez nas, rodziców, fundamentu, na którym budujemy nasze życie i który będzie mógł wytrzymać próbę czasu. Coś, co podtrzyma nas we wszystkich okresach życia: w okresie dojrzewania, w początkach dorosłości, w wieku średnim w starości,w kryzysach małżeńskich i finansowych, w chwilach gdy brakuje nam sił, w chwilach kłopotów z dziećmi, a zwłaszcza w sytuacji nieustannych zmian społecznych i szybkiego rozkładu wartości duchowych. My, rodzice, musimy mieć ten niezwykle ważny fundament, na którym budujemy nasze życie po to, aby przekazać, go naszemu dziecku. Nie możemy dać naszej latorośli cenniejszego skarbu. Co jest tą niezastąpioną wartością nadającą sens życiu i dającą się przenieść na dziecko? Wielu ludzi szukało jej od zarania cywilizacji, ale niewielu z nich naprawdę ją znalazło. Filozofowie zmagali się z tym problemem przez wieki. Międzynarodowi dyplomaci od czasu do czasu głosili jakieś rozwiązania. Rządowi projektodawcy nawet teraz twierdzą, że nimi dysponują, ale ich pracowicie sporządzane prawa pozostawiają w sercach dawną pustkę, uzależniając je tylko bardziej od ludzkiego (rządowego) nadzoru.

Poradnie zdrowia psychicznego proponują pomoc w sferze problemów emocjonalnych, zaburzeń umysłowych i psychofizjologicznych, problemów adaptacyjnych i niezgodności w małżeństwie. Ale tym bezcennym przynoszącym pokój dobrem, którego łaknie każde serce, jest Bóg. Jest On całkowicie własny, a jednak można się Nim dzielić z innmymi. Umacnia w czasie konfliktów, pociesza w zmartwieniu, wskazuje drogę i naprawia pomyłki. Niósł pomoc w przeszłości i niesie ją teraz, a obiecuje jeszcze większą na przyszłość. Udziela rad i wskazuje kierunek w każdej sytuacji, ale nie wysyła nas w drogę samych. Daje polecenia, które trzeba wykonać, ale obiecuje wspaniałe rzeczy tym, którzy chcą Mu być posłuszni. Pozwala czasem na ból i straty, ale ból ten zawsze uśmierza, a straty wynagradza z nawiązką. Nie narzuca nam się, ale cierpliwie czeka, by Go przyjąć. Nie zmusza nas do wypełniania swojej woli, ale jest głęboko strapiony, gdy pójdziemy złą drogą. Chce, byśmy Go kochali, ponieważ On najpierw ukochał nas, ale daje nam wolną wolę, by Go wybrać lub odrzucić. Chce zaopiekować się nami ale nie chce tego robić na siłę. Jego najgorętszym życzeniem jest być naszym Ojcem, ale nie chce być natrętny. Jeśli my chcemy tego, czego chce On - Jego pełnego miłości i troski ojcowskiego stosunku do nas - musimy przyjąć Jego propozycję. Czeka, abyśmy ty i ja - zostali Jego dziećmi.Ten osobisty, serdeczny stosunek do Boga, za pośrednictwem Jego syna - Jezusa Chrystusa - jest w życiu rzeczą najważniejszą. To jest to "coś", czego pragną nasze dzieci: "sens życia", "coś, na co można liczyć", "wskazówki z góry", "coś co dałoby pocieszenie, gdy wszystko inne się rozpada".

Drugim warunkiem niezbędnym dla zaspokojenia duchowych potrzeb dziecka, jest taka identyfikacja dziecka z rodzicami, która pozwoli mu zaakceptować i przyswoić sobie cenione przez nich wartości. Jeśli dziecko nie czuje się kochane i akceptowane, ma duże trudności w indetyfikowaniu się ze swoimi rodzicami swoimi rodzicami i akceptowaniu cenionych przez nich wartości. Bez mocnej, opartej na miłości więzi z rodzicami, dziecko reaguje na ich wskazówki złością, urazą i wrogością. Uważa prośbę czy polecenia rodziców za "czepianie się" i stara się im sprzeciwiać. W drastycznych przypadkach dziecko zaczyna reagować na każdą prośbę rodziców tak wrogo, że jego ogólny stosunek do rodziców (a następnie do wszelkich autorytetów, w tym i Boga) zaczyna polegać na robieniu wszystkiego właśnie, na przekór temu, czego się od niego oczekuje.

Taka postawa bardzo utrudnia przekazywanie mu przez rodziców ich moralnego i etycznego systemu wartości. Bardzo trudno komuś, kto nie czuje się bezwarunkowo kochanym przez rodziców, poczuć się bezwarunkowo kochanym przez Boga. To jest ta największa i najczęstsza przeszkoda nie pozwalająca wielu ludziom na nawiązanie osobistej relacji z Bogiem. Dzieci przyjęte do rodziny, których przeszłość napiętnowana jest urazami, samotnością i odrzuceniem; których wychowanie, delikatnie mówiąc, polegało głównie na karaniu, zamiast na bezwarunkowej miłości, rzadko potrafią nawiązać przepełniony miłością, bliski kontakt z Bogiem. Mają one tendencję do wykorzystywania religii jako narzędzia do karania bliźnich pod pozorem pomagania im. Wykorzystują nakazy i cytaty biblijne do uzasadniania swojego szorstkiego, niechętnego innym sposobu bycia. Mają one również tendencję do uzurpowania sobie roli duchowych sędziów, dyktujących innym, co należy robić, a czego nie wolno. Oczywiście każde dziecko może w końcu trafić w kochające ramiona Boga i przyjąć Jego miłość. Z Bogiem wszystko jest możliwe. Niestety szanse dziecka są znacznie zmniejszone, jeśli jego wcześniejsze wychowanie nie wyposażyło go w fundament miłości.

Następną istotną rzeczą, o której należy pamiętać, wychowując dziecko, jest specyficzne funkcjonowanie jego pamięci. Trzeba mieć na uwadze, że dziecko jest w większym stopniu ukierunkowane emocjonalnie niż racjonalnie. Dlatego łatwiej zapamiętuje odczucia niż fakty. Dziecko dłużej pamięta swoje odczucia w danej sytuacji niż szczegóły tego, co się wówczas działo. Np. na długo po tym, jak zapomni o czym była mowa na lekcji religii, będzie dokładnie pamiętało, jak się wtedy czuło. Dziecko należy traktować z należną uwagą, uprzejmie i poważnie. Rodzic, katecheta i nauczyciel powinien sprawić, by dziecko dobrze się czuło. Nie powinien dziecka wyszydzać, upokarzać lub wprawiać w zakłopotanie. Naturalnie przekazywana treść jest bardzo ważna, ale jeśli forma przekazu jest nudna lub przykra dla dziecka, może ono odrzucić nawet najsłuszniejsze treści zwłaszcza z dziedziny moralności i etyki. Tego typu sytuacje sprawiają, że dziecko uprzedza się do tematyki religijnej i ma tendencje do uważania nas lub przedstawicieli kościoła za hipokrytów. Postawa taka niełatwo ulega zmianie i może zostać niezmieniona przez całe życie. I odwrotnie np. jeśli lekcje religii wywołują u dziecka pozytywne odczucia, jego wspomnienia będą miłe i nauka o Bogu stanie się trwałym elementem jego życia. Emocje i dusza nie są bowiem całkowicie oddzielone. Są silnie ze sobą powiązane i zależą od siebie wzajemnie. Z tego powodu, jeśli rodzice chcą dziecku przyjść z duchową pomocą muszą przede wszystkim zadbać o jego stan emocjonalny. Ponieważ dziecko zapamiętuje uczucia o wiele łatwiej niż fakty, musi dysponować szeregiem miłych wspomnień, aby mieć z czym kojarzyć fakty, zwiaszcza w dziedzinie wiedzy o sprawach natury duchowej.

Nic nie ma na dziecko większego wpływu niż dom i to, z czym dziecko się tam styka. Dotyczy to również spraw duchowych. Rodzice muszą być aktywnie zaangażowani w rozwój duchowy dziecka. Nie mogą scedować tej odpowiedzialności na innych, nawet jeśli tymi innymi są doskonali kościelni wychowawcy. Przede wszystkim rodzice muszą nauczyć dziecko religijnego życia: nie tylko wiedzy religijnej, ale i tego, jak tę wiedzę stosować w codziennym życiu. Nie jest to zadanie łatwe. Nietrudno jest przekazać dziecku podstawowe fakty z Biblii, takie jak informacje o poszczególnych postaciach biblijnych i ich działalności. Chcemy jednak, aby dziecko zrozumiało, jakie znaczenie dla niego osobiście mają te postaci i zasady biblijne. Dla dokonania tego niezbędne jest z naszej strony niejakie poświęcenie. Musimy zarezerwować czas na przebywanie z dzieckiem sam na sam zarówno dla zaspokojenia jego potrzeb duchowych, jak i dla zaspokojenia jego potrzeb emocjonalnych. Możemy połączyć te okazje i zaspokoić obie potrzeby jednocześnie.

Zwykle najlepsza jest na to pora przed snem, ponieważ większość dzieci jest wtedy chętna do nawiązania kontaktu z rodzicami. Obojętne jest dla nas w tym momencie, czy robią to z potrzeby emocjonalnej, czy też chcą odwlec moment położenia się do snu. Tak czy inaczej jest to dla nas wspaniała okazja do zaspokojenia potrzeb emocjonalnych dziecka, udzielenia mu duchowych nauk i wskazówek i zrobienia tego wszystkiego w atmosferze, którą dziecko będzie mile wspominało. Każde dziecko lubi opowieści. Możemy zacząć od przeczytania dziecku wybranej przez siebie historii. Potem można przeczytać opowiadanie z chrześcijańskiej książki dla dzieci. W pytaniach i odpowiedziach zawsze zawarte są analogie z naszym własnym życiem wnioski na nasz użytek. Niełatwo jest sprawić, by dotarły one do dziecka, a ponieważ jako rodzice często nie wiemy, jak sobie z tym poradzić, rezygnujemy - zwłaszcza jeśli dziecko nie przejawia specjalnego zainteresowania. Nie pozwólmy, by takie rzeczy nas powstrzymywały. Czy po dziecku widać zainteresowanie, czy nie, możemy mieć pewność, że mamy na nie wielki wpływ. Nasz czas spędzony z dzieckiem w taki sposób będzie miał dalekosiężne skutki. Jeśli my nie ukierunkujemy wycia duchowego naszego dziecka teraz, ktoś inny ukierunkuje je później. Wiedza nabyta w kościele, na lekcji religii i w domu stanowi dla dziecka jedynie surowiec dla jego życia duchowego. Aby stać się osobą dojrzałą duchowo, dziecko musi nauczyć się efektywnego i dokładnego stosawania tej wiecdzy. Aby to osiągnąć, dziecko musi doświadczać codziennego kontaktu z Bogiem i nauczyć się osobiście na Nim polegać. Pomożemy mu w tym najlepiej, jeśli będziemy z nim dzielić swoje własne życie duchowe. Oczywiście od konkretnego dziecka, jego wieku, stopnia rozwoju i możliwości percepcyjnych - zależeć będzie, co i w jakim zakresie będziemy z nim dzielić. W miarę jak dziecko dojrzewa my, rodzice, pragniemy w coraz większym stopniu dzielić z nim naszą miłość do Boga i codzienne z Nim obecowanie, wspólnie z dzieckiem szukać u Boga pomocy i rady, dziękować Mu za Jego miłość, opiekę, dary i wysłuchane modlitwy. Musimy dzielić się tym wszystkim z dzieckiem wtedy, gdy się to rozgrywa, a nie po fakcie. Tylko w ten sposób możemy zapewnić dziecku praktyczny trening. Dzielenie się minionymi doświadczeniami jest tylko poszerzeniem teoretycznej wiedzy dziecka o dodatkowe informacje na temat minionych faktów. Zamiast tego należy pozwolić dziecku uczyć się na własnych doświadczeniach.

Im wcześniej dziecko nauczy się ufać Bogu, tym silniejsze się stanie. Dziecko musi się dowiedzieć, jak Bóg zaspakaja wszystkie osobiste i rodzinne potrzeby, w tym także potrzeby finansowe. Musi wiedzieć, o co modlą się rodzice, np. powinno wiedzieć, kiedy modlimy się o zaspokojenie potrzeb innych osób. Powinno (jeśli będzie to właściwe) poznać kłopoty, w związku z którymi prosimy Boga o pomoc. I nie zapominajmy mówić mu zawsze o tym, jak Bóg oddziałuje na nasze życie, jak posługuje się nami dla pomagania innym.

Dziecko bez wątpienia powinno wiedzieć również o tym, że modlimy się za nie i o zaspokojenie jego osobistych potrzeb. I wreszcie dziecko musi być na przykładach uczone, jak wybaczać (np.swoim biologicznym rodzicom) i jak znajdować przebaczenie zarówno u Boga, jak i u ludzi. Jako rodzice robimy to przede wszystkim wybaczając. Jeśli popełnimy błąd, który zrani dziecko, przyznajemy się do niego, przepraszamy i prosimy o wybaczenie. Jest to niebywale ważne. Tak wiele osób dzisiaj nie może sobie poradzić z poczuciem winy, nie potrafi wybaczać albo nie potrafi przyjąć czyjegoś przebaczenia. Cóż może być bardziej smutnego? Ale szczęśliwa osoba, która nauczyłła się wybaczać tym, którzy ją skrzywdzili oraz potrafi poprosić o przebaczenie i przyjąć je. Jest to podstawą zdrowia psychicznego.

6. Podsumowanie i zakończenie

Na koniec chciałabym zająć się jeszcze częstym nieporozumieniem, które przejawia się w następującym toku myślenia: "Chcę, by moje dziecko nauczyło się samodzielnie dokonywać wyboru jednej z wielu możliwości. Nie powinno uważać, że musi wierzyć w to, w co ja wierzę. Chcę by poznało różne religie i filozofie. Gdy dorośnie, będzie mogło samodzielnie podjąć decyzję."

Taki ojciec czy matka nie przyjmuje do wiadomości, albo nie zdaje sobie sprawy, w jakim świecie żyjemy. Dziecko wychowane w taki sposób jest godne pożałowania. Bez nieustannego naprowadzania, wskazówek i objaśnień dotyczących problemów etycznych, moralnych i duchowych, będzie w tym świecie coraz bardziej zagubione. Jednym z najlepszych darów, które rodzice mogą przekazać swoim dzieciom, jest jasna, pewna koncepcja świata i jego skomplikowanych problemów. Czyż można się dziwić, że wiele dzieci,pozbawionych takiej trwałej, zbudowanej z wiedzy i zrozumienia bazy, woła do swoich rodziców: "Dlaczego nie ukazaliście mi tego wszystkiego? O co tu w ogóle chodzi ?" Istnieje i drugi powód, dla którego takie podejście do spraw duchowych jest wielce szkodliwe. Coraz więcej ugrupowań, organizacji i kultów proponuje fałszywe, otumaniające i zgubne rozwiązania stawianych przez życie problemów. Osoba, która została wychowana w takiej pozornie tolerancyjnej atmosferze jest dla tych grup, oferujących choć mijające się z prawdą ale konkretne odpowiedzi, łatwą zdobyczą.

Istotną korzyścią, jaką daje poznanie zasad chrześcijaństwa, szczególnie w przypadku dzieci odrzuconych borykających się z problemem bardzo niskiej samooceny, jest własne poczucie tożsamości, które powstaje przez poznanie Jezusa Chrystusa. Każde, bez wyjątku, dziecko staje się świadome faktu, że jest osobistym dziełem Boga. Może poznać, że Stwórca planuje jego życie i że Jezus umarł właśnie za nie. Jestem przeświadczona o tym, że nic nie daje większego poczucia własnej godności i wartości, niż świadomość pochodząca z głęboko zakorzenionych wartości duchowych. Zrozumienie tego daje odpowiedź na tak ważne pytania na temat życia: Kim jestem? Kto mnie kocha? Jaki jest cel życia? Dokąd zmierzam?

Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa ul. Grunwaldzka 37a/1 60-783 Poznań

Bibliografia:

cytaty z Biblii, Pisma świętego Starego i Nowego Testamentu Towarzystwo Biblijne w Polsce. Warszawa 1996

Braun-Gałkowska M.: Psychologia domowa. Wyd. II, Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne. Olsztyn, 1987.

Campbell R.: Twoje dziecko potrzebuje ciebie. Towarzystwo Krzewienia Etyki Chrześcijańskiej. Kraków, 1989.

Dobson J. Rozmowy z rodzicami. Towarzystwo Krzewienia Etyki Chrześcijańskiej. Kraków, 1990.

Maciaszkowa J. Rodzice a sieroctwo społeczne. Studia Pedagogiczne 1992 LVIII.s.87-97.

Maciaszkowa J. Sytuacje wychowawcze. Studia Pedagogiczne 1992 LVIII. s. 67-77.

Olszewski A. z referatu "Odmienić człowieczy los" ChAT Warszawa 1999

Żebrowska M /red/: Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży. PWN Warszawa 1969.

Poprzedni Home Następny