Między ideałem a rzeczywistością
Rodziny zastępcze
Dobro dziecka, umacnianie rodziny, polityka prorodzinna sš jednymi z podstawowych wartości życia publicznego i celów państwa. Czy jednak tak jest w rzeczywistości, czy wartości deklarowane pokrywają się z wartościami realizowanymi?
W dziesiątą rocznicę przyjęcia przez ONZ Konwencji o Prawach Dziecka, w Warszawie odbyła się konferencja "O uśmiech dziecka w nowym tysiącleciu". W naszym kraju "dobro dziecka" jest podstawową zasadą prawa rodzinnego, opiekuńczego oraz wszelkich regulacji prawnych dotyczących dziecka. Rządzący głoszą hasło polityki prorodzinnej, która polegać ma między innymi na pomocy państwa we właściwym wychowaniu dzieci.
Słuchając wypowiedzi polityków wydawać by się mogło, że "dobro dziecka", "umacnianie rodziny", "polityka prorodzinna" są jednymi z podstawowych wartości życia publicznego i celów państwa. Czy jednak tak jest w rzeczywistości, czy wartości deklarowane pokrywają się z wartościami realizowanymi?
Ostatnio dużo mówi się o likwidacji domów dziecka, jako przestarzałych form opieki, placówek opiekuńczych tworzących emocjonalne kaleki. Wskazuje się przy tym na potrzebę tworzenia i popierania formy rodzinnej opieki, jaką są rodziny zastępcze.
Kto tworzy takie rodziny
Najczęściej jest to dalsza rodzina dziecka. W sytuacji, gdy dziecko zostanie sierotą, rodzice pozbawieni zostają praw rodzicielskich lub porzucają dziecko, zdarza się, iż opiekę nad nieletnim przejmuje osoba z dalszej rodziny, np. babcia czy ciocia, której sąd przyznaje prawo do opieki i ustanawia rodziną zastępczą. Zdarza się również, iż osoba niespokrewniona chce poświęcić swoje życie, aby osierocone, czy to w naturalny sposób, czy też społecznie, dziecko wychować. Decyzja taka często powodowana jest tym, że z różnych względów nie jest możliwa pełna adopcja dziecka. Poświęcenie własnego życia nie jest sloganem. Osoba czy rodzina, która staje się rodziną zastępczą, bardzo często musi zrezygnować z własnej kariery zawodowej, wielu przyjemności dostępnych ludziom bezdzietnym, spokojnego dnia codziennego w imię pomocy drugiemu człowiekowi. Pomocy polegającej na nieustannej terapii psychologiczno-pedagogicznej z udziałem specjalistów w tym zakresie, na bieganiu od lekarza do lekarza rozmaitych specjalizacji w celu podreperowania zdrowia dziecka (często dzieci te są wątłe i schorowane), na ciągłym czuwaniu nad bezpieczeństwem dziecka i opiekowaniu się nim.
Rodziny zastępcze obarczone są jak gdyby podwójną odpowiedzialnością za powierzone im dziecko. Z jednej strony odpowiedzialnością moralną, tożsamą z odpowiedzialnością naturalnych rodziców za życie i przyszłość dziecka, z drugiej zaś strony odpowiedzialnością obywatela, któremu sąd przyznał, a państwo powierzyło obowiązek opiekowania się i wychowania nieletniego człowieka tak, aby w przyszłości stał się on pełnowartościowym członkiem społeczeństwa dobrym obywatelem.
Z domu dziecka
Dzieci, które od urodzenia przebywały w domu dziecka, a trafiają do rodzin zastępczych w wieku powyżej drugiego roku życia, są nie tylko w pewnym stopniu opóźnione intelektualnie, lecz przede wszystkim nie są przystosowane emocjonalnie do normalnego życia. Przebiegłość, agresja, sprawianie moralnej lub psychicznej przykrości drugiemu człowiekowi to może być wynik zaniedbania jego potrzeb emocjonalnych we wczesnym dzieciństwie spędzonym w placówce opiekuńczej. Brak miłości i ciepła powoduje, iż dzieci te w późniejszych latach, nawet gdy znajdą się wśród kochających i chcących im pomóc ludzi, nie potrafią sobie poradzić z własnymi uczuciami i emocjami. Potrafią niemiłosiernie ranić kochające je osoby, jakby sprawdzając, ile warta jest ich miłość. Rodziny zastępcze muszą same radzić sobie z tymi problemami (prywatnie opłacając specjalistów opiekujących się dzieckiem), gdyż brak jest punktów interwencji, gdzie rodzic może zgłosić się po natychmiastową poradę, pomoc psychologa lub psychiatry.
Dzieci te nie chcą podporządkować się normom i zasadom obowiązującym w społeczeństwie, grupie czy rodzinie, gdyż nikt ich tego nie nauczył. Kłopoty z przystosowaniem rzutują na naukę, szczególnie w pierwszych latach szkoły podstawowej, co stwarza konieczność dodatkowych, prywatnie opłacanych zajęć (korepetycji) już od pierwszej klasy. Dzieci te w wielu wypadkach nie posiadają umiejętności przewidywania grożących im niebezpieczeństw. Opieka nad nimi wymaga więc ciągłej koncentracji uwagi, tym bardziej że często są nadpobudliwe i rozkojarzone. Pomimo tych i wielu innych problemów, o których rodziny zastępcze wiedzą przed podjęciem obowiązków lub doświadczają ich dopiero w trakcie ich wykonywania, jest wielu ludzi dobrej woli, którzy w tej formie chcieliby dać dziecku życiową szansę.
Art. 3 Konwencji o prawach dziecka
1. kierowania się przez instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne i ustawodawcze we wszystkich decyzjach, które dotyczą dzieci zasadą ochrony i zabezpieczenia interesu dziecka,
2. zapewnienia dziecku ochrony i opieki w takim zakresie, w jakim jest to konieczne dla jego dobra, poprzez właściwe środki ustawodawcze i administracyjne,
3. kontroli nad działaniami instytucji, służb i zakładów odpowiedzialnych za opiekę i ochronę dzieci, tak by były one zgodne z normami określonymi przez kompetentne władze, w szczególności w dziedzinach bezpieczeństwa i zdrowia oraz w zakresie
Obowiązki państwa
Tymczasem państwo, będące gospodarzem międzynarodowej konferencji, której głównym tematem jest problem przestrzegania przez inne kraje Konwencji o Prawach Dziecka, samo ma kłopoty z wypełnianiem swoich obowiązków. Władze naszego kraju wprowadzając reformę ustrojową państwa, zmieniły przepisy dotyczące sprawowania opieki nad dziećmi przez rodziny zastępcze oraz przepisy regulujące pomoc państwa dla dzieci umieszczonych w tych rodzinach na mniej korzystne, krzywdzące zarówno dzieci, jak i same rodziny. Poprzednie regulacje zawarte były w ustawie z 7 września 1991 roku o systemie oświaty (Dz.U. Nr 95, poz. 425 ze zm.) oraz rozporządzeniu Rady Ministrów z 21 października 1993 r. w sprawie rodzin zastępczych (Dz.U. Nr 103, poz,. 470 ze zm.). Nowe przepisy znowelizowanej ustawy z 29 listopada 1990 r. o pomocy społecznej (Dz.U. z 1998 r. Nr 64, poz. 414 ze zm.) oraz rozporządzenia Rady Ministrów z 8 lipca 1999 r. w sprawie rodzin zastępczych (Dz.U. Nr G3, poz. 713), zmieniły przede wszystkim sens tworzenia i oblicze rodziny zastępczej. Uprzednio przepis odzwierciedlał ideał rodziny zastępczej (spokrewnionej z dzieckiem lub niespokrewnionej), która w pełni zastępowała rodziców naturalnych: "rodzina zastępcza powinna zapewnić dziecku warunki życia i rozwoju podobne do warunków w rodzinie naturalnej" (§ 1 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 21 października 1993 r. w sprawie rodzin zastępczych). W większości wypadków sądy rodzinne ustanawiały takie rodziny również opiekunami prawnymi dziecka, którym miały się opiekować i wychowywać je. Rozporządzenie Rady Ministrów z 1999 r. w § 2 ust. 2 stanowi, iż "W przypadku umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej na okres powyżej sześciu miesięcy powiatowe centrum pomocy rodzinie lub ośrodki, o których mowa w ust. 1, ustalają, nie rzadziej niż co pół roku, konieczność dalszego pobytu dziecka w rodzinie zastępczej". Znaczy to, że rolę rodziny zastępczej sprowadzono do roli "przechowalni".
Czy można sobie wyobrazić, iż dziecko odebrane rodzinie patologicznej lub porzucone przez naturalną rodzinę, gdy zostanie przygarnięte przez rodzinę zastępczą, w której panują normalne warunki, nie przywiąże się do nowych opiekunów? A ludzie, którzy zdecydowali się zastąpić porzuconemu czy niechcianemu dziecku rodzinę nie przywiążą się do tego dziecka? Jeżeli przywiążą się, to przepis ten oznacza, że gdyby nie mogli z jakiś względów dokonać pełnej adopcji, codziennie będą drżeć, czy instytucje odpowiedzialne za organizację opieki w rodzinach zastępczych nie dojdą do wniosku, że należy odebrać im dziecko. Czy w pewnych sytuacjach nie byłoby lepiej przejściowo umieścić dziecko w placówce typu pogotowia opiekuńczego? Do tej instytucji dziecko się nie przywiąże i nie odczuje bólu rozstania. Natomiast formę opieki, którą stwarzają rodziny zastępcze pozostawić w tej roli, w jakiej uprzednio funkcjonowała.
Usługi wychowawcze
Czy uchwalający takie akty prawne myśleli, jak będą czuli się ludzie, którzy pragną poświęcić każdą chwilę swojego życia dla dziecka, gdy sprowadza się ich do roli "świadczących usługi" (§ 6 ust. 4 nowego rozporządzenia Rady Ministrów).
A jak w takim razie mają być opłacone te "usługi", świadczone 24 godziny na dobę? Według § 12 poprzednio
obowiązującego rozporządzenia Rady Ministrów dziecko umieszczone w rodzinie zastępczej otrzymywało pomoc pieniężną na częściowe pokrycie kosztów utrzymania. Obecnie zaś starosta udziela pomocy pieniężnej rodzinie, w której umieszczone jest dziecko. Jest to całkowite niezrozumienie sensu rodziny zastępczej, skoro "beneficjantem" pomocy finansowej państwa czyni się rodzinę zastępczą, a nie dziecko. Podejmujący się obowiązków rodziny zastępczej i wyręczający państwo z jego konstytucyjnego obowiązku opieki i pomocy (art. 72 ust. 2 Konstytucji RP) ma pełne prawo wymagać, aby państwo pokryło wydatki konieczne do utrzymania i wychowania dziecka na godziwym poziomie, niezależnie od statusu majątkowego rodziny zastępczej. Jeżeli rodzinie, w której umieszcza się dziecko, potrzebna jest pomoc finansowa przyznawana według kryteriów obowiązujących w ustawie o pomocy społecznej, jak ona ma pomóc dziecku, które posiada balast bolesnych doświadczeń i nacierpiało się nieraz ponad miarę?
Uprzednio przyznawana dziecku pomoc pieniężna była czymś stałym, formą zbliżoną do renty i wynosiła miesięcznie 40 proc. średniej płacy krajowej z poprzedniego kwartału. Obecnie jest ona uzależniona od sytuacji dochodowej rodziny zastępczej i dziecka, waha się ona od 10 proc. do 40 proc. kwoty bazowej (art. 19 ustawy z 17 grudnia 1998 roku o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, Dz.U. Nr 162, poz. 1118 ze zm.). Oznacza to, iż osoba samotna podejmująca się pełnienia obowiązków rodziny zastępczej, a posiadająca dochody przekraczające 800 zł miesięcznie, uzyska pomoc finansową w wysokości około 150 zł. Jest to poniżej 10 proc. kwoty, jaką kosztuje utrzymanie dziecka w domu dziecka.
Ile kosztuje dziecko
Nowe uregulowania prawne odebrały rodzinom zastępczym również prawo do bezpłatnego korzystania z publicznych żłobków i przedszkoli. Na to ma więc wystarczyć aktualna pomoc finansowa przyznawana rodzinom zastępczym? Na przykład, opłata miesięczna za przedszkole wynosi około 300 zł, zajęcia hipoterapii (mające na celu leczenia problemów emocjonalnych dziecka) kosztują około 200 zł miesięcznie, wizyta u psychologa lub psychiatry, niestety również prywatna, gdyż brak jest w publicznych zakładach służby zdrowia specjalistów znających problemy związane z wychowaniem dzieci z domów dziecka, około 40 zł. To są tylko przykłady, ile natomiast kosztuje utrzymanie dziecka - wyżywienie, ubranie, koszty związane z wykształceniem, leczeniem, każdy z czytelników wie z własnego doświadczenia lub umie sobie wyliczyć. Wydawać by się mogło, że politycy uchwalający i wydający takie akty prawne nie mają dzieci i nie znają realnych potrzeb finansowych związanych z ich utrzymaniem i wychowaniem. Przyjęte rozwiązanie wytłumaczyć daje się w prosty sposób dążeniem do jak największych oszczędności. środków budżetowych i przerzuceniem ciężaru pokrycia przeważających kosztów finansowych opieki z państwa na rodzinę zastępczą. Jak można przypuszczać, wielu uczciwych, odpowiedzialnych, lecz niemajętnych ludzi w sytuacji, gdy finansowe wsparcie ze strony władz ma charakter uznaniowy i zmienny, zrezygnuje z opieki nad dzieckiem. Naprawdę trudno w tej sytuacji dopatrzeć się realizowania polityki prorodzinnej głoszonej przez nasz rząd, jak również przestrzegania Konwencji o Prawach Dziecka. Artykuł 71 Konstytucji RP zobowiązuje władze publiczne, aby rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej udzielać szczególnej pomocy, zaś 72 ust. 2 nakazuje udzielić pomocy dziecku pozbawionemu opieki rodzicielskiej. Osierocone dzieci najbardziej potrzebują tej pomocy, gdyż są one całkowicie bezbronne w możliwościach upominania się o nią. One nie będą strajkowały, organizowały pochodów, czy też używały innych form protestu.
Jeżeli już zostały pokrzywdzone przez los i pozbawione są naturalnych rodziców, to czy trzeba jeszcze dodatkowo pomniejszać ich szansę na życie w rodzinie. Nowe uregulowania prawne zamiast ułatwiać powstawanie rodzin zastępczych i stwarzać im jak najdogodniejsze warunki funkcjonowania, w znacznym stopniu ograniczają krąg ludzi, którzy mogliby i chcieliby wziąć na swoje barki i swoją "kieszeń" obowiązki z tym związane. Natomiast samym rodzinom zastępczym wręcz utrudniają spełnianie obowiązków, których się podjęły. Pozostaje nadzieja, że błędy popełniono nieświadomie i że zostaną one szybko naprawione.
Władze naszego kraju wprowadzając reformę ustrojową państwa zmieniły przepisy dotyczące sprawowania opieki nad dziećmi przez rodziny zastępcze oraz przepisy regulujące pomoc państwa dla dzieci umieszczonych w tych rodzinach na mniej korzystne, krzywdzące zarówno dzieci jak i rodziny.
Grażyna Rostek-Stypa
Prawo i Życie
Czekamy na Wasze opinie i komentarze.
Między ideałem a rzeczywistością
nr 7/2000