IDOL
Adopcje, rodziny zastępcze, wychowankowie domów dziecka to tematy, które w ostatnim czasie nie rzadko pojawiają się na antenie telewizji, w audycjach radiowych czy na łamach gazet. Media mają niewątpliwy wpływ na edukację społeczeństwa i to właśnie dzięki środkom masowego przekazu problemy, które do niedawna dotyczyły tylko wąskiej grupy ludzi, przybierają znamiona problemów ogólnospołecznych. Przeciętny obywatel po wysłuchaniu audycji radiowej, czy obejrzeniu programu telewizyjnego, przynajmniej przed samym sobą zajmie stanowisko na przedstawiony temat. Media, często krytykowane za "ogłupianie społeczeństwa", bywają niejednokrotnie źródłem inspiracji dla wielu. Nie mała liczba osób potrafi bez wątpienia wykorzystać ich siłę, aby osiągnąć zamierzony cel. Im mniej świadomy jest odbiorca, tym łatwiej ten cel osiągnąć.
W Wielką Sobotę został wyemitowany na antenie "dwójki" T.P. program "Na stacji życie". Traktował on o losach byłych wychowanków domów dziecka. Różnie potoczyły się losy bohaterów programu, ale biorąc pod uwagę statystyki dotyczące bezrobotnych, bezdomnych czy nie posiadających własnej rodziny dorosłych już wychowanków domów dziecka, przedstawione postacie jawiły się jako te, na których piętno przeszłości nie odbiło się szczególnie dotkliwie. Wszystkie sukcesy zaprezentowanych wychowanków domów dziecka zbladły jednak w momencie, kiedy p. redaktor Agata Młynarska przedstawiła tego, któremu "najbardziej się udało", czyli Michała Wiśniewskiego - lidera zespołu "Ich Troje".
Michał został zaprezentowany jako prawdziwy bohater, obiekt westchnień i uwielbienia wychowanków domów dziecka. I chociaż on sam był stosunkowo powściągliwy w swoich wypowiedziach, wyrażał swoje wątpliwości i rozterki zaznaczał, że nie jest klasycznym przykładem wychowanka domu dziecka, to jednak p. Agata podkreślała, że Michał jest tym, któremu najbardziej się udało. "Idol", "ktoś najważniejszy", "wzór do naśladowania"- to słowa używane przez p. Młynarską, a mające na celu przedstawienie relacji pomiędzy liderem zespołu "Ich Troje" a wychowankami domów dziecka. I tu należałoby się zastanowić nad konsekwencjami takich wypowiedzi. Według mojej opinii, jest oficjalne (zaprezentowane przecież w poważnym programie) przyzwolenie na naśladowanie Michała. Dla dziecka niczym będą sugestie wychowawczyni w zetknięciu z opinią wypowiedzianą przez p. Redaktor w telewizji. Młodzież chętnie prześledzi życiorys proponowanego idola. Analizując C.V. Michała być może dowie się o kilku sprzecznych informacjach, o zawiłej historii z matką, a nawet matkami, o kłopotach z prawem ( informacje m.in. na podstawie artykułów p. S. Jastrzębowskiego i D. Pawłowskiego, które ukazały się we wrześniu 2001 w "Dzienniku Zachodnim" oraz w kwietniu 2002 w "Dzienniku Łódzkim").
Co z tego, skoro wg propagowanej w programie "Na Stacji Życie" opinii, tylko fakt bycia osobą publiczną jest godzien miana - " udało się najbardziej". Dzieciom podsuwa się idola z wątpliwą przeszłością. I nie ważne, że teraz p. Michał nie popada w kolizję z prawem. Istotne jest to, ze o swojej przeszłości wyraża się w sposób wręcz żartobliwy, jakby nic szczególnego się nie wydarzyło.
Czy popularność jest uprzywilejowanym miernikiem sukcesów życiowych?
Czy łatwo jest znosić ciężar sławy bez "bagażu normalności" jakim jest dzieciństwo spędzone w domu z rodzicami?
Jak silnym trzeba być człowiekiem, aby swoje życie uzależnić w głównej mierze od woli i akceptacji publiczności?
Wreszcie, czy sława daje umiejętność prowadzenia "normalnego" życia rodzinnego.
Michał wyjawił swoje obawy co do swojej przyszłości i ani razu nie wspomniał, że popularność stała się dla Niego lekcją ojcostwa, miłości, odpowiedzialności.
Jestem zdziwiona faktem, że głównymi bohaterami programu nie byli mężowie, ojcowie, którzy z czułością wyrażali się o swoich bliskich. Nie byli nimi również małżonkowie pochodzący z wrocławskiego domu dziecka. Postacią numer jeden zastał człowiek, który z "placówką" miał najmniej wspólnego. Nie rozumiem, czym góruje osoba publiczna, wykreowana na jedynego prawdziwego szczęśliwca, nad pozostałymi uczestnikami programu. Czy kryteria oceny wartości człowieka tak bardzo się zdewaluowały, że tylko gwiazdy show biznesu są godne naśladowania.
Idol - to słowo pociągające za sobą konsekwencje.
To bardzo istotne jaki idol zostanie wykreowany w oczach małej dziewczynki i małego chłopca.
Danuta Zdrojewska