Umieć być dobrym


Zamiast odsyłać zaniedbane lub porzucone dzieci do domów dziecka, lepiej oddać je pod opiekę zawodowych rodziców zastępczych. Osoba, która zdecyduje się na taką pracę musi jednak pamiętać, że to zadanie trudne i odpowiedzialne.

Pani Maria z Katowic codziennie rano jedzie z 14-miesięczną Kasią po zakupy, przewija ją, karmi, czuwa nad jej snem, podziwia nowe umiejętności. Reaguje tak jak mama, chociaż prawdziwą mamą dziewczynki jest Agnieszka, nieletnia wychowanka domu dziecka.

Agnieszka miała szczęście, że w katowickim przytulisku dla matek i dzieci znalazły ją pracownice Ośrodka Opiekuńczo-Adopcyjnego w Sosnowcu. Jako niepełnoletnia nie musiała w ciągu 6 tygodni określić, czy chce zajmować się dzieckiem, czy też zrzec się przed sądem praw rodzicielskich. Dzięki pani Marii może sobie ułożyć życie na nowo, dorosnąć do roli matki.

- Dziewczynka zamieszkała u mnie w czerwcu 1999 r. Trzy miesiące wcześniej zdobyłam kwalifikacje kontraktowej mamy - opowiada pani Maria. - O rodzinach zastępczych dowiedziałam się od kuzynki z Nowej Soli. Ona sama w ramach kontraktu wychowuje dwoje dzieci. Pomyślałam, że ja też mogę, zwłaszcza, że synowie są już dorośli.

Pani Maria dzięki Kasi dowiedziała się, że na świecie istnieją pampersy (chłopaków wychowała na pieluchach z tetry), oraz że w sklepie można kupić dla niemowląt gotowe dania (choć Kasia i tak woli domową kuchnię). Za pieniądze z opieki kupiła wyprawkę i łóżeczko. Co miesiąc też, jako zawodowa mama, otrzymuje 660 złotych na utrzymanie dziecka. Mała mówi do niej ciociu.

- Agnieszka przychodzi do córeczki we wtorki, czwartki oraz w weekend. Musi jednak zdecydować, co chce dalej robić. Gdy skończy 18 lat musi powiedzieć, co będzie z dzieckiem - mówi pani Maria.

To już nie eksperyment

- Im więcej będzie takich pań jak pani Maria tym mniej będzie domów dziecka - tłumaczy wiceminister pracy Joanna Staręga-Piasek. - Jeśli system rodzin zastępczych przyjmie się w Polsce to domów dziecka będzie mniej o jedną trzecią niż teraz.

Na mocy znowelizowanej właśnie ustawy o pomocy społecznej system zawodowych rodzin zastępczych będzie się rozwijał, zaś dzieci w różnym wieku, ale do 10 roku życia, będą kierowane do zawodowych rodziców przez ośrodki pomocy społecznej.

Od kilku lat modelowe rodziny zastępcze działały na zasadzie eksperymentu w ramach programów pilotażowych. Najwięcej powstało ich w w województwie śląskim. Obecnie z 41 tysięcy rodzin zastępczych tylko 6 proc. to rodziny stworzone przez osoby niespokrewnione z dzieckiem. Za opiekę nad dziećmi otrzymują zapłatę.

Od 1998 roku sosnowiecki Ośrodek Opiekuńczo-Adopcyjny organizuje tzw. rodzinne pogotowia. Do pełnienia funkcji rodzinnej "erki" przygotowano ok. 20 rodzin. Dzieci trafiają tam na okres kilku miesięcy, niekiedy są jednak ponad rok. Zwykle taka przystań służy maluchom, które są porzucane w szpitalach, znajdowane na ulicach i coraz częściej potomstwu niepełnoletnich matek.

- Najlepszy sprawdzian dla naszych rodzin zastępczych przygotowało samo życie - mówi Gabriela Gralak, dyrektor sosnowieckiego ośrodka - W sierpniu ubiegłego roku zmieniły się przepisy, które znacznie zmniejszyły kwoty przekazywane zastępczym mamom i ojcom na utrzymanie dzieci. Ci, co dostawali 500 zł, nagle otrzymali 130 zł. Jednak żadna nasza rodzina nie zrezygnowała wtedy z przyjmowania nowych dzieci. Teraz kwoty te znów wrócą do normy. Inne będą obowiązywały kryteria dla dzieci chorych, a inne dla zdrowych.

Szkoła rodziców

Tego, jak być dobrą mamą i dobrym tatą, można się nauczyć. Obecnie w Polsce równolegle są realizowane dwa programy, według których szkoleni są zawodowi rodzice. Pierwszy z nich "Pride" to efekt amerykańskich i holenderskich doświadczeń dotyczących funkcjonowania zawodowych rodzin. Propaguje go Stowarzyszenie "Nasz dom". Na początek trzeba wyszkolić tzw. trenerów, którzy potem będą prowadzić zajęcia z rodzicami. Oni określą, czy kandydaci stworzą dzieciom odpowiednie warunki, czy będą sobie w stanie poradzić z problemami wychowawczymi i emocjonalnymi. "Pride" zakłada ustawiczne kształcenie i weryfikowanie kwalifikacji. Kolejny, równie dobry program o nazwie "Rodzina", który przywędrował z Wielkiej Brytanii, nie kładzie nacisku na ciągłe doskonalenie umiejętności rodzicielskich. Oferuje natomiast cykle szkoleń przeprowadzanych przez pracowników ośrodków opiekuńczo-adopcyjnych.

- Bez względu na program najważniejsze jest zaakceptowanie życiorysu dziecka z jego przeszłością i osobami należącymi do tej przeszłości - tłumaczy Gabriela Gralak. - Nie można powiedzieć dziecku, że nagle od pewnego dnia rozpoczyna nowe życie i budować zupełnie nowej tożsamości.

Dziecko nie wyrzuci z pamięci pijanej matki, czy znęcającego się nad nim ojczyma. Zwłaszcza, że często przebywając w rodzinie zastępczej spotyka się potem z najbliższymi, odbudowuje kontakty. Oczywiście jeśli sąd wyrazi na to zgodę.

Umieć być dobrym

Nie każda rodzina może zajmować się "zawodowo" wychowywaniem. Nie wystarczy dziecko ubrać, dać jeść. Nie wystarczy być tylko dobrym, lub tylko kochać, choć dla niektórych te słowa brzmią pewnie jak herezja. To wszystko oczywiście trzeba robić, ale należy jeszcze umieć kochać i umieć być dobrym. To wyższa szkoła jazdy także dla biologicznych rodziców z tzw. normalnych rodzin.

Z danych statystycznych pochodzących z krajów zachodnioeuropejskich wynika, że z 50 rodzin, które zgłoszą chęć wychowywania zawodowo dzieci po ostatecznej weryfikacji zostaje 5-10. W tej delikatnej i jakże skomplikowanej materii nie chodzi jednak o ilość.

- Obawiam się, że i w Polsce czeka nas zachłyśnięcie się problemem, że czeka nas fala kandydatów, którzy nie do końca zdają sobie sprawę z trudów czekających ich zadań - ocenia G. Gralak.

Idea rodziny zastępczej polega m. in. na tym, że nie wyklucza się powrotu dziecka do rodziny biologicznej. Jeśli sąd zadecyduje inaczej, odbierze prawa rodzicielskie, dziecko trafia do adopcji.

Doświadczenie uczy, że w przypadku rodzinnego pogotowia, funkcji tej nie powinna wykonywać samotna kobieta, która nie spełniła się w macierzyństwie. Zwykle wybiera się więc rodzinę pełną, posiadającą potomstwo, o zapewnionym źródle dochodów.

AGATA PUSTUŁKA
Trybuna Sląska - Dzień
04.11.2000


Poprzedni Home Następny