Jak pomóc dzieciom z RAD?
Jak pomóc dzieciom z RAD?
Jest ogromny problem, a nie ma specjalistów umiejących go rozwiązywać. Ani u nas, w Zachodniopomorskiem, ani w całym kraju. Mowa o dzieciach z Zespołem Zaburzeń Więzi RAD. Pierwsza ogólnopolska konferencja na ten temat odbyła się w klubie XIII Muz w Szczecinie.
RAD (Reactive Attachment Disorder) to najgroźniejsza postać zaburzeń więzi. Objawia się we wczesnym dzieciństwie, gdy relacja przywiązania ze swoim pierwszym opiekunem nie rozwinęła się prawidłowo, dziecko w pierwszych latach życia nie miało zaspokojonych potrzeb, było odizolowane od matki, np. zostawione w szpitalu lub nagle oddzielone. Konsekwencje są bardzo bolesne, bo umiejętność nawiązywania więzi to podstawowa potrzeba człowieka.
- Zagadnienie jest u nas mało znane, a dotyka bardzo wiele dzieci w rodzinach zastępczych, adopcyjnych, rodzinnych domach dziecka, placówkach opiekuńczych, ale nie tylko - mówi Katarzyna Gołębiowska, prezes Fundacji Tęcza Serc, która zorganizowała konferencję. - Wiadomo, że dzieje się coś bardzo złego, ale nie wiadomo co. Brak diagnozy i skutecznej pomocy prowadzi do niemocy i rezygnacji z opieki nad takimi dziećmi. W efekcie trafiają do zamkniętych placówek. Najwyższa pora zacząć o tym mówić i szukać rozwiązań.
Dziecko z RAD nie sprawia kłopotów wychowawczych wśród obcych, poczucie bezpieczeństwa traci wśród najbliższych, gdy zostaje przekroczona granica intymności. Na dotyk reaguje ucieczką lub agresją. Cały swój potencjał wykorzystuje na manipulowanie ludźmi i niszczenie wszystkiego wokół siebie. Jest zagubione w relacjach z ludźmi, nie wie, co lubi i czego chce, izoluje się emocjonalnie. Nie współczuje, nie ma wyrzutów sumienia, nie ma przyjaciół, choć jest lubiane w grupie. Nie toleruje granic zachowania - przy takich próbach nie nawiązuje kontaktu, nie wykonuje poleceń, jest aroganckie, impulsywne i destrukcyjne. Nie uznaje krytyki. Kradnie, kłamie, manipulując potrafi zrobić z siebie ofiarę przestępstwa. To tylko niektóre z symptomów RAD. Takie dzieci wymagają fachowej terapii, ale specjalistów właściwie nie ma.
Krokiem w diagnozowaniu RAD i zwracaniu uwagi na problem ma być m.in. szczecińskie spotkanie. Uczestniczyli w nim rodzice zastępczy, pracownicy placówek opiekuńczych, pedagodzy. Wiedzą dzielili się psycholodzy i psychoterapeuci z Polski, a także mama która zdołała pokonać RAD u zaadoptowanego dziecka.
Anna GNIAZDOWSKA
żródło: www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=11416